dodi, gdyby ona czula sie u mnie gospodynia i szarogesila sie na lewo i prawo to bym sie cieszyla. Wolalabym tak. Przy malenkim dziecku chetnie oddalabym jej wladze w kuchni, naprawde. Ale ona u nas czuje sie gosciem. Nawet sie nie upomni ze chce jej sie pic, sama tez sobie nie wezmie. Wiec trzeba za nia myslec i co chwile cos jej proponowac i pytac czy czegos jej nie brakuje. To jest potwornie meczące. Do tego jest naprawde schorowana osoba (fizycznie i psychicznie) i wiem ze mieszkanie u nas to dla niej najlepsza opcja, bo bedzie miala i wikt i opierunek, tylko czy ja to uniose ?
Do tej pory jak do nas przyjezdza to max na 3-4 dni i jak jedzie do domu to ja odżywam. Jakby mi ktos kamien z pleców zdjął, a mieszkac z nią... No moze jak bedzie wiedziala ze tu mieszka, ze jest u siebie w koncu (bo ddo tej pory nie dala sobie wytlumaczyc ze ma sie tak czuc) to bedzie sie zachowywac bardziej swobodnie.
sestina, córka znajomej ma na imię Natalia. I to w sumie jedyna Natka jaką znam, ale ten egzemplarz do diabeł wcielony. Jest w wieku mojej Agi, ale moja cora nie ma nawet połowy takich pomysłów jak tamta dziewczynka :-)