Witam z ranka!
dziś się wyjątkowo wyspałam...

co do prasowania to u mnie na szczęcie robią to 'krasnoludki', więc mam problem z głowy... dziecinnych ubranek na razie ani nie piorę, ani nie prasuję - te pewnie sama z przyjemnością poprasuje....

jest ich na razie nie za wiele, a poza tym, jak
Mailuj, i tak bym to przed samym rozwiązaniem zrobiła jeszcze raz, więc nie chce mi się 2 razy tego samego robić....
dziś sny miałam nieco mniej abstrakcyjne, ale stwierdziłam, że wieczorem musze sobie zaserwować dawkę abstrakcji w formie Kusturicy i moja wyobraźnia senna nieco zwalnia....
Konwalianka, z tym nie umiem pralki włączyć to pewnie tak, jak z prasowaniem mojego męża - kiedyś jeden t-shirt prasował 40 min, aż się wkurzyłam i stwierdziłam, że nie nadaje się do prasowania, więc ja to będę robić.... a jak musi, to spokojnie zrobi..... przy okzaji też informatyk...
