Niczka dopiero co wczoraj kumpeli pisalam o tym, o czym napisalas Ty.
Wczodze do baru i 20 osob, kazdy z osobna pyta: ,,hej, jak tam, jak sie czujesz" , z regoly normalne pytanie do ciezarnej, ale gdy odpowiadam po raz dwudziesty na to samo pytanie mi sie zygac chce, czasami nic nie odpowiadam tylko mrukne ,,mhmm,, bo mam ochote im powiedziec: a jak sie ku*wa mam czuc w 8 miesiacu, z twarza zombie, po nieprzespanych nocach, po malej depresji przez ktora juz 3 dni rycze , z bolem w lewym poldupku i z uciazkiwa pozycja malej, ktora swoja wielka glowa gniecie mnie od 3 tyg w pempek a bol jest nie do wytrzymania"
to samo co polozna mowila na szkole rodzenia, ze te pytania sie nie koncza wraz z porodem, to dopiero poczatek, bo po urodzeniu dziecka jest to samo: ,,hej, jak tam po porodzie, nic cie nie boli? ooo jakie sliczne dzieciatko, moge je dotknac, moge wziac na rece? itd" i powiedziala ze jesli sie psychicznie na to nie nastawimy to mozna oszalec z nerwow.
Ja nigdy nie lubilam uszczesliwiania mnie na sile, nigdy nie pozwalalam mojej mamie pytac sie co w szkole, jak mi poszlo itd a ona b,.dobrze o tym wiedziala, bo gdy sama nie zaczelam tematu to tak jakby go nie bylo. Taki mam charakter i nie lubie jak dziennie ktos mi to samo pytanie zadaje, doprowadzaja mnie do szalu!
WIec wiec Niczka jak sie czujesz, ale staraj sie odpoczywac, zminimalizuj kontakt z tymi osobami albo powiedz w prost ze nie chcesz zeby cie pytali za kazdym razem i mowili zebys juz urodzila bo sie nerwowa robisz i tyulko pogarszaja sytuacje.
Dzisiaj D powiedzial zebysmy zeszli do baru na wieczor jak wroci z roboty, a ja ani nie mam humoru, ani checi ani sily odpowiadac na ciagle i te same pytania, wiec nie wiem czy zejde. Ewentualnie pojde i zamkne sie w sobie, a oni niech pytaja
