ja też po obiedzie już dawno, za szycie się wzięłam.. ale ręka już boli.. ja mam trochę doła nie powiem, bo oczywiście nie dość, że całe dnie sama siedzę i jak przychodzi mój P, to mamy ze 3h, to dzisiaj jeszcze musiał iść na zebranie wspólnoty i pewnie przyjdzie o 23.00..nie mam nic przeciwko ale ostatnio to już mnie krew zalewa częstotliwością.. więc z tej rozpaczy otworzyłam sobie piwko (bavaria, żeby nie było) i przegryzam 5-cioma truskawkami co mi zostały...
ale macie dobrze z tymi mamami.. moja jest 240km stąd;/