Dziewczynki moje kochane. Przytulam was wszystkie. Dopiero się rozpłakałam czytając wasze posty do mnie :-)
DZIEEKKUUJJEEEE. A odnośnie tego że teraz się trzymam,ale że to na pewno kiedyś puści, to powiem wam że nie jest tak do końca. Bo ja przez te dwa tygodnie się już wypłakałam, naprzeżywałam, nawyżalałam. Np. nagle dostawałam wieczorem histerii która trwała do 2 w nocy. Także to nie jest do końca tak, że ja się trzymam bo jestem w szoku. My po prostu wszystko co najgorsze juz tak naprawdę przeszliśmy. Niewiarygodne są możliwości ludzkiego umysłu i fakt, że jest czas przygotować się na coś takiego. Także teraz naprawdę czujemy się dobrze. Zjedliśmy pyszny obiad, apetyt mi dopisuje, przygotowałam sobie rzeczy do szpitala. Wiadomo że szczęśliwa nie jestem, ale naprawdę nie jest źle.
Oczywiście odezwę się po wynikach badań genetycznych, teraz nawet przeczytałam, że one będą już za kilka dni, bo to nie jest amniopunkcja na którą się czeka tyle czasu tylko biopsja trofoblastu.
Najbardziej żal mi teraz naszych bliskich-rodzin, znajomych i przyjaciól. Oni przeżywają to podwójnie, bo sam fakt że straciliśmy ciąże to jeszcze martwią się o nas i nam współczują. A to ja się o nich martwię. Naprawdę jesteśmy w dobrej formie. I teraz ja do wszystkich wydzwaniam i proszę żeby się nie martwili, że wszystko jest ok. Buziaki dla Was wszystkich