Psota, dziewczyny, pisałyście o płatnym NFZcie... Jak dla mnie państwowa służba zdrowia nie jest za darmo. Kiedyś Paweł poszedł do ortopedy na NFZ, nie dość że dość długo czekał, to zramolały gościu (przyjmujący lekarz) od razu go za drzwi wyrzucił z tekstem że on jest młody, zdrowy, a o kręgosłup jak dzieciakiem był trzeba było dbać i on w ogóle nic mu tu nie poradzi. Nożesz otwiera się nóż w kieszeni normalnie.
Psota, no to ładnie zabulisz... Współczucia, ale też rozumiem że dla dziecka każdą sumę się wyda, byle tylko było wiadomo co mu jest i czy w ogóle coś mu jest. Mam nadzieję że w Waszym przypadku skończy się tylko na fałszywym alarmie.
No i jeszcze o zarobkach... Wy tutaj piszecie o 2000zł miesięcznie. A co ma powiedzieć kobitka która wychowuje samotnie córkę, i po opłaceniu wszystkiego na jedzenie zostaje jej miesięcznie 100 zł? Tak u nas na stancji mieszkała dziewczyna. No i w naszym województwie to raczej te 2000 zł miesięcznie to taka górna granica zarobków gdzie się zarabia.
Konwalianko, mój też tak robi jak mu się nie podoba. Płacze, biorę na ręce, uspokaja się, pochylam się żeby go odłożyć, a ten w ryk od nowa. I zabawa zaczyna się od nowa, tylko że po którymś razem kładę go płaczącego i wciskam smoka. Pomaga. Ale gdy zgubi smoka to znów w ryk. Więc znów wkładam smoka i po którymś razie usypia.