Witajcie.
Pokazuję się napisać co u nas.
Mały Antoś próbuje się wydostać i mam od tygodnia ciągłe skurcze. Udało mi się uprosić lekarza o pozostanie w domu i mam tu leżeć(?), odpoczywać i brać leki. W związku z tym i z tym, że Mila i ja pochorowałyśmy się a Pawła nie ma była kilka dni teściowa ale już pojechała w sumie i dobrze bo już mnie męczyła. Mila miała zpalenie oskrzeli a ja nadal mam zapalenie zatok a miałam tez i oskrzeli. Zatoki mnie nie chcą puścić mimo antybiotyku. Ogólnie parszywie się czuję, chodzić nie moge z powodu spojenia, kolan i skurczów, lezeć nie mogę bo mam zgagę i krzyż mi pęka, nie mówiąc o tym, że Mila nie pozwala, nie śpię bo sikam co chwilę i mam zatkany nos wiec czekam z utęsknieniem na cc i mam nadzieję, ze wszystko pójdzie gładko, szybko dojdę do siebie i zapomnę o dolegliwościach.
Pozdrawiam wszystkie mamuśki i trzymajcie kciuki bop ciągle mi się sni, że umieram na cc.....