Witajcie kochane. Przede wszystkim bardzo wam wszystkim dziekuję za miłe słowa, wsparcie i zyczenia. My wyszliśmy wczoraj ze szpitala. Maleńka zdrowa i wszystko w porządku ale u mnie wystąpiły powikłania po ekspresowej cesarce. Oczywiście jakaś bakteria szpitalna zrobiła swoje i dostalam infekcji w tej ranie. Sączy się ropa i krew. Miałam jakies lasery ale wielkie G dawały
Zrobili posiew, wynik będzie we wtorek i wtedy zobaczymy co dalej. Wypuścili mnie bo w szpitalu nie ma miejsc
Kobitki lezą na korytarzach i czekają na łóżka. Wiec jesteśmy w domu z zaleceniami pielęgnacyjnymi i obserwowaniem a w razie co do szpitala
Boli mnie jak diabli, brzuch i cala blizna.A jestem bardzo pociachana. Od spojenia do pępka, jakies 20 cm. Do tego wycieli mi bliznowca wiec mam taką napieta skórę i piecze i swędzi.
Najważniejsze jednak, ze Emileczka zdrowa. Jest cudowna, jak na nią patrzę to mam łzy w oczach... Tak cieszę się, ze już jest z nami. Te sekundy jak czekałam na jej płacz gdy ja wyjmowali to horror. Cała rodzina zakochana. Maciek i Paweł to już oszaleli kompletnie na jej punkcie. Maciek nawet przewija...
Paweł wszystko potrafi przy niej zrobić i zajmuje się nia tak chetnie, ze mi zostaje tylko karmienie. Mleka mam pod dostatkiem dla jakiejś patki i mam nadzieje, że tak zostanie. Emilka jest żarłoczna niesamowicie. Zdaję sobie sprawę,że za długo wisi na cycu ale nie mam siły jej odmówić. Jest spokojna po kąpaniu o 20tej spi całą noc tylko z przerwą na jedzeie co 4 godziny. dziś pospaliśmy do 10
Najgorsze jej godziny to od około 15 do 18. Marudzi wtedy, pręży się, napina i popłakuje. Nic ją nie uspokaja dłuzej nż na chwilkę, nawet cyc. Dopiero jak puści baczka albo zrobi kupke to się trochę uspokaja więc myslę, że kolki nas nie ominą.
O porodzie opowiem jutro bo za duzo na dzis pisania. Powiem tylko, ze Emisa prawie wyszła na świat drogą naturalną , dzieliło nas może jakieś pół godzinki. Niestety moja blizna po poprzednim cc nie wytrzymała i spojenie tez się zaczeło rozchodzić a Emisi skoczyło tętno. I w 5 min CC mi zrobili bo było zagrożenie dla nas obydwóch.
Od razu Gratuluję wszytskim rozpakowanym mamusią i kciuki za cieżarówki