chyba mi żelazko padło, tak a propos prasowania... zaczęłam prasować, zrobiłam z połowę i jak zaczęło śmierdzieć, to wyłączyłam prędko, żeby mi nie wybuchło/zajęło się ogniem/itp... teraz się studzi, wylejemy z niego wodę, wyczyścimy, może tylko coś sie dostało pod stopkę i się wypala, jakoś średnio mi się uśmiecha szukanie żelazka teraz....
mi się po nocach śni 19 czerwca

Ola jest z moich urodzin, a ta data to urodziny męża
ja prasowałam na jedną stronę tylko, dla mnie bez sensu prasować prawa-lewa przy dzisiejszych płynach do prania... a prasowałam i prasuję do tej pory, bo po prostu mi sie nieprasowane rzeczy nie podobają
trzymajcie kciuki za moją i męża cierpliwość (chyba za jego bardziej), bo postanowiłam odpieluchować Olę. podejścia już były wcześniej, ale było zimno i jakoś tak weny nie miałam, a teraz postanowiłam nie odpuścić... mamy sikanie wszędzie, bo zaczyna lać tam gdzie stoi i dopiero woła i leci na nocnik....