reklama

Lipiec 2014

jest Zosia :) 1920 g jeszcze jej nie widziałam bo leży na patologii ale chyba wszystko jest Ok. Urodziła się wczoraj o 14.12. Informacje o zdrowiu będę miała jak tam pójdę a po cesarce czekam na męża bo sama nie dam rady. Ale malutka oddychala wczoraj sama i wyniki też były Ok więc mam nadzieję że dalej tak jest. Mała ukradła serce tatusiowi.


GRATULACJE!!!! super wiadomość!!! teraz dużo zdrówka i szybkiego powrotu do domu!!!

wchodzę na spokojnie a tu TAKIE wiadomości!!! normalnie, aż się uśmiecham do monitora!!!


Jagódka u Ciebie też widzę dobre informacje więc gratuluję!

Taka moja propozycja co do tabelki, że może dopisujmy tam datę przypuszczalnego porodu, a obok datę kiedy się urodziło dzidzi, żeby widzieć czy w terminie czy po.... no i oczywiście takie tam jak waga, wzrost itp.

Jestem w takim szoku z tą wiadomością, że pozapominałam co chciałam napisać :-D Dzisiaj zabieram się za prasowanie, bo mój poród też stał się dla mnie bardziej realny niż do tej pory.

aaaa i ja na miejscu Małgorzatki też pewnie zwlekałabym z wizytą na ip. Dobrze ją rozumiem. W sumie każda postąpi tak jak uważa za słuszne, ale u lekarza była, pessar ma założony, kazał zmienić dawki leków, ruchy czuje, nie wiem co więcej na chwilę obecna mogliby zrobić w szpitalu? No chyba, że podać sterydy na płucka, ale to chyba by już wczoraj lekarz o tym wstępnie zadecydował.
A jeśli chodzi o wymioty/ mdłości to podobno w 3 trymestrze pojawiają się u niektórych ciężarnych. Dzisiaj rano też mało nie odwiedziłam kibelkosa więc chyba takie objawy na tym etapie nie są niczym nieodpowiednim.

Czy u Was też taka beznadziejna pogoda? Zasypiam na stojąco.....
 
reklama
EWAAAA :) Gratuluje ależ się wzruszyłam :):) Dużo zdrówka dla was obu niech córcia rośnie zdrowo :):)

Ja mam termin dzień wcześniej i właśnie dociera do mnie, że to może być już w każdej chwili.

Jagódka fajnie, że już wychodzisz, oby tam dobrze cie się wszystko ułożyło i nie przeszkadzało w funkcjonowaniu.

W UK plan porodu na porządku dziennym jest chociaż ja jeszcze go nie mam. Wydrukowałam sobie ze strony szpitala taki gotowy formularz ale jeszcze muszę go wypełnić. Ale i tak wiem, że wszystko będzie się toczyło własnym życiem. Moim zdaniem porodu nie da się zaplanować.

Wizytującym dzisiaj powodzenia :) Ja mam wizytę o 17 polskiego czasu ale trochę to potrwa bo będę miała kilku lekarzy do zaliczenia. No ale najważniejsze, że zobacze Julcie :)

Powiem wam szczerze, że znowu jest to swędzenie masakryczne:/ Nawet ten krem średnio pomaga:/ Dzisiaj znowu do 6 nie spałam:/ Boje się, że może coś mi sie pogorszyły wyniki no nic zobaczymy jak to będzie.

Miłego dnia
 
czesc dziewczynki:)

ale wiesci :szok:

EWA gartulacje :)))))zdrowka i szybkeigo powrotu do domku zycze:)

Undomiel pisalas ze szkoad ze nie amsz komody.powiem Ci ze szafka jestfajneijsza,otwierasz i wszystko widzisz ,jaki pajac na dole jaki na gorze ,w komodzie tak nie ma;-)

malgozratka
jak samopozcucie?

Jagodka
:)))))fajnei ze juz jutro do domku:)

michalina
roznei mowia o porodzie rodzinnym ,ale dla mnie obecnosc meza byla wybawieniem,naprawde ogromna pomoc:)ja wiem ze to my 'cierpimy'ale uwierz mi nie chcialaabym byc na jego miejscu ,patzrec jak zona sie mezcy i nic nie mozna pomoc...

venus ja mam zalatwiona polozna

sokoja
jak tam dzemy zrobione?


Małorzatka, ja się na IP dowiedziałam ostatnio,że jak po cc jestem to teraz też mi takie zrobią.
kurcze u mnie nic takeigo nei mowia:sorry2:


jescze cos mailam napisac i zapomnialam:dry:

zmykam szykowac sie na wizyte ,bzruch mi ciagle twardneije ,ale mam stresa....

miłego dnai:)
 
Witam :-)

Ewa ogromne gratulacje !!!!! :-D Dużo zdrówka i siły dla Ciebie i Zosieńki :tak:

Lilla, limonka, agulam - powodzenia na wizycie &&&& mój M chodzi ze mną tylko wtedy jak jest zaplanowane USG żeby zobaczyć malutką, tak to jeżdżę sama :tak:

jagódka - dobrze, że Cię wypuszczają, jednak nie ma to jak w domu:tak:

malgorzatkar - ja też uważam jak dziewczyny, załatw opiekę nad Olą i jedź na IP, chociaż będziesz spokojniejsza:tak:skoro to się ciągnie tyle dni to lepiej żeby lekarze Cię dokładnie przebadali

jestem dziś nieprzytomna, do 5 nad ranem nie zmrużyłam oka, a Julka szalała w brzuchu w najlepsze:sorry: najchętniej to wróciłabym do łóżka, ale tak to znów będzie powtórka z rozrywki więc muszę się dziś jakoś przemęczyć :-(
 
agulam no właśnie nie zrobiłam, bo przypomniałam sobie, że mam wyjazd. Więc szybko je tylko wymyłam, część pomroziłam, a część do słoików i kompocik. Teraz poczekam na kolejny wysyp, bo pogoda nie sprzyja dojrzewaniu i z kolejnej partii zrobię. Jedynie co to słoiczki sobie już przygotowałam.

Powodzenia na wizycie!!!
 
Ewa, gratulacje!

Jagódka tylko nie szalej z chodzeniem za mocno! i wychodź jutro do domu, pogoda ma się poprawić, więc nie ma co kwitnąć w szpitalu :)

zaraz zajmę się nowym wątkiem, zrobię oddzielny, żeby się ta tabelka nie rozrosła za mocno, ewentualnie jak wyjdzie nieczytelnie, wtedy połączę

dziś się czuję ok, wczoraj tylko raz złapało tak mocniej, więc na razie nigdzie się nie wybieram. nie no jak będzie mnie mocno bolało czy mdliło, to pojadę, to nie tak, że za żadne skarby świata nie pojadę :) ale w pierwszej ciąży też mi dziwnie było, jak dziewczyny, które już miały dzieci pisały, że ciężko im, ale nie pojadą, a teraz doskonale wiem o co im chodziło... jakoś tak się zmienia wszystko... wiecie, z Olą miałam ciążę książkową wręcz, zero skurczy (no może ze dwa razy tylko, ale to już w jakimś 36-37tc), nie wymiotowałam, jedyne co, to pod żebrami bolało, bo tam nogę czy rękę miała. teraz jest zupełnie inaczej, ale lekarz mówi, że póki co jest ok, więc tego się trzymam
 
[QUOTE:/]

dziś się czuję ok, wczoraj tylko raz złapało tak mocniej, więc na razie nigdzie się nie wybieram. nie no jak będzie mnie mocno bolało czy mdliło, to pojadę, to nie tak, że za żadne skarby świata nie pojadę :) ale w pierwszej ciąży też mi dziwnie było, jak dziewczyny, które już miały dzieci pisały, że ciężko im, ale nie pojadą, a teraz doskonale wiem o co im chodziło... jakoś tak się zmienia wszystko... wiecie, z Olą miałam ciążę książkową wręcz, zero skurczy (no może ze dwa razy tylko, ale to już w jakimś 36-37tc), nie wymiotowałam, jedyne co, to pod żebrami bolało, bo tam nogę czy rękę miała. teraz jest zupełnie inaczej, ale lekarz mówi, że póki co jest ok, więc tego się trzymam[/QUOTE]

Małgorzata ja cię doskonale rozumiem bo sama też bym nie poszła o ile bym nie musiała. Gin chciał mnie położyć jak mu mówiłam o spojeniu to od razu odmówiłam. Jednak dziecko w domu zmienia priorytety. Ja się pomecze byle by dziecko miało mamę w domu :) a poza tym nie lubię leżeć w szpitalu i nic do domu nie przynieść ;) :D w poprzedniej ciąży leżałam dwa razy w dwupaku. Teraz jak pojadę to jak już będę pewna że dziecko wychodzi ;) :D
 
Ostatnia edycja:
Czy u was też taka paskudna pogoda? Leje aż fuj... Czekam aż moje dziecię padnie. Na razie słyszę, że się przewraca z boku na bok. I za szafę sie biorę. Tyle o tym gadam i segregacji jeszcze nie zrobiłam :-D

Małgorzatka rozumiem Cię. Zrobisz to co będziesz uważała za słuszne i niezbędne ;-)
 
reklama
ja własnie też jak już pójdę do szpitala, to wolałabym coś z niego przynieść (oprócz walizki rzeczy do prania :P ), ale jak zajdzie taka potrzeba, to pójdę, nie mówię nie... mam zaufanie do prowadzącego i on też wie i sam to nawet powtarza, że druga i każda kolejna ciąża są inne, bo jest już taki mały Ktoś w domu i ciężarna ma inne priorytety. sam mi mówi, że on wie, że nie leżę, ale nie krzyczy, bo wie, że to ciężkie do wykonania...

u mnie też kiepska pogoda, chmur pełno, bleee nic się nie chce...

ogarnęłam zmywarkę, nastawiłam pranie i mam lenia...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry