Nie wiem czy w dobrym watku piszę

.
Ok 6.30 maz przyjechał, skurcze znosne co 5 minut wiec jeszcze sobie na kanapie pospal.
Ok 8.30 zaczęła się grubsza. akcja. zmierzyli rozwarcie 4cm wiec dlyga droga jeszcze byla przede mną.
ale skurcze nawalaly jak szalone. mąż mi przypominał o oddechu a ja myślałam ze zaraz zrobię dwójkę.
Zmiany pozycji nie pomagały, chcialam morfine ale sie nie doczekalam.
Slyszalyscie kiedyś niedźwiedzia lub jelenie na rykowisku? Nie. To poproszę męża żeby filmik wstawil bo mnie nagrywal w trakcie niektórych skurczy i wydaje takie dźwięki o których nie miałam pojęcia.
Następne badanie rozwarcia między 8.30 a 9.30 i bylo juz ok 9.5cm. Pchanie straszne, popekaly mi naczynia na twarzy, ramionach, karku. jakbym cala w piegach byla

. Juz sily nie mialam ale maz mi. owi ze juz widzial czubek glowki, przy nasteonym skurczu i ja go zobaczylam i to dodalo mi sil jak Tiger. O 10.17 przyszła na świat Zola Gabriela, 2200g 10Apgar. Mierza jej cukier, i temp co 3h bo ma nza niski cukier. Mam tez ściągać pokarmpo karmiebiu. jednodniowe przyssawki i buteleczki. przeniesli mnie na poporodowa sale. lozko dla meza obok mnie. nie wiem jak z tel zdjecia wstawic. spróbuję później.
Pola jak u ciebie? ja juz nie pamiętam bólu, jestem dumna z siebie ze wydalam na swiat taka piekna dziewczynkę. Buziaki