witajcie...
współczuje tych przejść karmieniowo-wzdęciowych.. myślę, że przez duchotę nastroje dzieciaczków też są gorsze a nie lepsze..
ja trochę podekscytowana.. mam nadzieję, że zrobią mi tak, że urodzę.. jak czytam, że podczas skurczów dziecko jest przyjemnie masowane i jest mu dobrze, to usopokaja mnie tylko na chwilę.. bo normą dla mnie było, że skurcze prowadziły do porodu, teraz dziecko jest "przyjemnie masowane" od 2 miesięcy, ja czasem oddechu nie mogę złapać, boję się o jego tętno... itp itd. Więc suma sumarum, mam nadzieję, że wywołają i nie będzie tragicznie bolało
jeżeli nie wyjdę ze szpitala /czego mi życzcie/, mam kontakt do jagódki, także pozwolę sobie smsnąć co i jak...
właśnie szykuję sobie trochę jedzonka
kciukasy za owocne karmienie, kciukasy za dwupaki - mam nadzieję, że jak wrócę, to każda będzie 3mać już swoje dzieciątko! pozdrawiam