Witam się poweekendowo. Podczytywałam ale czasu brakło na pisanie. Niestety przy moim M. wzięcie telefonu do ręki graniczy z cudem bo zazdrosny
podsumowanie weekendu:
1. ja chorowałam, kasze i katar więc spałam na kanapie kilka dni i UWAGA moje dziecko dzięki temu dłuższe przerwy robiło na karmienia. A dzisiaj wróciłam do sypialni i wrócił stary rytm. Okazuje się, że chyba za szybko wyciągam ją na karmienie w nocy. Ona się przebudzi a ja hyc już do cyca. Opuszczamy nasze dziecko, zostaje sama w pokoju z nianią elektroniczną.
2. dziwczyny widzę, że na BB weekend pod katem basenów

my w sobotę byliśmy pierwszy raz na basenie na zorganizowanych zajęciach REWELACJA zajęcia były na 18:30 z załozenia dziecko ma to traktować jako kąpiel wieczorną i pięknie wrócić do domu w sennym nastroju. Dopa. Mel była tak podekscytowana, że nie spała jeszcze dwie godziny. Wymachiwała rączkami, śmiała się i wierciła. Pewnie pływała dalej.
3. Przydługa opowieść o tym jak uczę dziecko samodzielnego zasypiania:
od zeszłego tygodnia w ciągu dnia zrezygnowałam z usypiania na rekach. I są pierwsze sukcesy. ALE usypiam w gondoli ustawionej na ziemi a na krzesełku obok projektor z melodyjką - ten co w zakupowym wrzucałam. W łóżeczku nam kompletnie nie wychodziło więc się poddałam, szkoda moich nerwów. Mel najpierw leży i ogląda, miętosi kocyk i pluszaka-zasypiaka (
Tusiu - motyw krowy jest bardzo popularny, bo zasypiak to właśnie krowa ale ja akurat naszą krowę lubię, bo nie wydaje dźwięków

) tak czy inaczej po fazie wiercioszkowania, przychodzi faza ostrego wrzasku. Mąż wymięka i krzyczy, że dziecko maltretuję. Ale ja już Mel trochę poznałam i gdybym ją wyjęła z gondoli ona momentalnie się uspokoi, bo to nie jest płacz tylko wrzask niezadowolenia. Nie poddaję się, uruchamiam suszarkę i wygłupiam się w milczeniu żeby odwrócić jej uwagę. Jak tylko się uspokoi to przestaję się wygłupiać i gaszę suszarkę. Karuzela cąły czas gra. Jak znowu wrzask to powtarzam czynność. I teraz już wystarczy tylko jedna seria tych moich durnych wygłupiaków i już nie wrzeszczy. Układa się, rozluźnia, miętoli krowę i powoli zamyka oczka. Odkąd zaczęłam tak usypiać to poranna drzemka trwa 2h, później 1 h i wieczorem jest albo nie ma (najczęściej nie ma). Teraz wieczorne zasypianie wygląda podobnie z tą różnicą, że jak zaczyna wrzeszczeć to jednak biorę na ręce i bujam - nie chcę jej na noc molestować.
4. w niedzielę mąż zabrał nas do restauracji... wypad z prawie półrocznym dzieckiem do restauracji nie ma nic wspólnego z relaksem i romantyką. Jedliśmy na zmiany, przerzucając się dzieckiem

ale miejsce fajne, dużo rodzin z maluchami, choć lokal bardzo elegancki (ceny zresztą też

ale jak już tam wtarabaniliśmy się z dzieckiem, wózkiem, rozebraliśmy siebie i dziecko... no cóż, postanowiliśmy to jakoś przełknąć). I pierwszy raz od dawna nie wiedziałam co zrobić z daniem, które pani mi przyniosła
5. Nowość - pokazałam dziecku że można uderzać klockiem o klocek. Dziecko stara się udarzać klockiem o klocek. Nie lubię gdy to robi. Trzeba uważać co się dzieciom pokazuje.
6. I ostatnia nowość - kupiliśmy kamerę.
sokoja - "zęboczuły" fajne określenie
katko - a ten steryd dla twojej córki - jak długo go będzie przyjmować? Steryd nie kojarzy mi się bezpiecznie. Moja siostrzenica ma ciągłe problemy z kaszlem i katarem, też ciągle inhalacje i leki objawowe. Muszę im podpowiedzieć, żeby wybrali się do alergologa.
elifit - jak po szczepieniu? w weekend nie było przebojów?
lilla - rozszerzaj dietę w swoim tempie i niczym się nie przejmuj. Każda z nas robi inaczej grunt żeby dziecko było zadowolone i zdrowe.
co do mycia - tak jak kiedyś pisałam u nas co 2 dzień i jest dobrze. Ale teraz dostałam nowy preparat na ciemieniuchę i musieliśmy myć codziennie... kurcze, strasznie to czasochłonne

bo dziecko nam się zamiast grzecznie myć to tapla i bawi i hej hej
Przykro mi, że @ już wróciła

bądź dzielna
GiB - kurcze, zbankrutujesz na tej Biogaji.
kasiasierpień - jak sobie radzisz bez męża?
Angelika - zgadzam się w 100% choroby i dziwne zdarzenia u nas w rodzinie też są w weekendy albo około 4 rano :/
Tusia - ja idę na usg bioderek w lutym, czyli po pół roku.
a co do chust -
makota już kiedyś miałam ci odpisać i zapomniałam - jak masz ochotę nosić to próbuj, u nas była przerwa w noszeniu jakieś 2 miesiące bo Mel nie dała się zamotać. Aż pewnego dnia zaczęła się do mnie tulić i tulić i tulić hmm pomyślałam, że skoro chce się tulić to niech się tuli ale ręce muszę mieć wolne i chusta wróciła przebojem.
Mnie na wsi chyba już za wariatke maja bo chodze na spacer codziennie bez wzgledu na deszcz czy śnieg. Nie idę tylko jak mocno wieje. Wtedy jedziemy do sklepu albo biblioteki - Mel się spidobało, bo kolorowo. Mamie też bo ciotki bibliotekarki zabierają dziecko od mamy.
Elifit - ja czytam na spacerach, nawet jak lekko pada. A teraz rozpracowuję "dziecko dla odważnych" i śmieję się sama do siebie na głos

dzięki dziewczyny za polecenie tej książki, fajnie się czyta!
haust - czy możemy oczekiwać, że po takim weekendzie rodzina powiększy się?


Sorry za przydługi post ale po weekendzie tak już jest
idę gotować obiadek dla Mel, dzisiaj marche w ziemniakiem. Hohoho
