Byłam dziś rano na pobraniu krwi... W kolejce sami starsi ludzie więc teoretycznie głupio się wpychać w kolejkę. Stwierdziłam, że poczekam.... Okazało się jednak, że każda z oczekujących osób oprócz badania krwi ma też badanie EKG i kazda osoba siedzi w gabinecie po 15 minut. Stwierdziłam, że nie dam rady.... Poszłam do rejestracji i zapytałam czy w tym lab respektują przywileje pierwszenstwa dla kobiet w ciąży. Panie w rejestracji spojrzały po sobie i powiedziały, że muszę pytać ludzi w kolejce.... Drążyłam jednak dalej i powiedziały, że teoretycznie powinnam mieć pierwszenstwo. Podeszłam więc do grupki w kolejce, odsłoniłam brzuch i powiedziałam, że chciałabym skorzystać z przywileju pierwszenstwa dla kobiet w ciąży, i że będę w gabincie nie dłużej niż trzy minuty bo oprócz pobrania krwi nie mam zleconych dodatkowych badan. No i się zaczęło... Jedna z Pań powiedziała, że ona się absolutnie nie zgadza na coś takiego, bo ona się też kiedyś zle czula i nie zostala przepuszczona... Reszta zaczęła jej wtórować... Ech... brak mi słów, zwłaszcza, że to same kobiety były i teoretycznie powinny rozumieć.... Na szczęście jedna z Pań, która akurat miała wchodzić do gabinetu powiedziała, że ona nie ma nic przeciwko abym weszła przed nią i korzystając z tego całego zamieszania, które się zrobiło skorzystałam z jej uprzejmości. Będąc w gabinecie słyszałam jeszcze niemiłe komentarze na swój temat.... Naprawdę brak mi słów, ale w rezultacie cieszę się, że się przełamałam i zawalczyłam.
Acha... Wychodząc z gabinetu zapomniałam torebki. gdy wróciłam do gabinetu po torebkę usłyszałam jeszcze komentarz: "O! Patrzcie ile ma sily!"
No comments....