reklama

Lipiec 2014

blue i tego ci zycze z calego serca! ja tez wierze ze z moim ukochanym bede juz do konca mimo ze sobie nie przysiegalismy przed Bogiem to na ironie losu moze wlasnie taki zwiazek przetrwa :tak:
 
reklama
Cześć Dziewczyny!
Na razie przegrywam z katarem, ale się nie poddaję ;-) zdrowia dla reszty chorujących :tak:

Chrzest - planuję zrobić dopiero w kwietniu następnego roku z urodzinami N. N. miała 15.08 - gorąco było tak, że ledwo wszyscy daliśmy radę, a mała tak ryczała w kościele, że chyba w promieniu 5 km było ją słychać :baffled:

Spacery - myślę, że męża będę wysyłała od razu jeśli tylko pogoda pozwoli

Któraś pytała jak długo byłyśmy z dziećmi w szpitalu. Ja przyjechałam w czw. po południu, o 21.37 zrobili mi cesarkę, a wyszłam w nd wieczorem - kilka h czekałam na swój wypis, bo lekarze tyle cc mieli, że nie miał kto wypisów zrobić.
Ja po pierwszej cc chciałabym spróbować sn, zobaczymy jak będzie.

Pączka wczoraj nie zjadłam, ale dziś na śniadanie nadrobiłam zaległość. A oponki usmażę dopiero jutro, bo wczoraj dętka byłam, a dziś nie mam czasu.

Makota - odpoczywaj w szpitalu i wracaj szybko do domu :tak:
Elifit - odpocznij sobie, może twój organizm się zbuntował?
Szmaragd coś rzeczywiście długo się nie odzywa :zawstydzona/y:
 
ka.wo trzymam za Ciebie kciuki i za Twoją wygraną z katarem. Ja jeszcze powalczę z niemiłą wydzieliną nosową - od rana dopiero mi się nochal odetkał grrrrrrrrr. W przedszkolu mojego syna dalej szaleje jelitówka i chyba się mutuje bo to już 3 tydzień a po objawach brzusznych przychodzą przeziębienne. Może jak mój pójdzie we wtorek to nic nie załapie...
 
odebrałam samochód, Ola przysnęła mi w czasie powrotu (raptem może z 6-7km...) i nie mogłam jej dobudzić, ale się udało na szczeście...

ale po tych dzisiejszych wyprawach zmęczona jestem i boli mnie brzuch... a moje kochanie dzwoniło, czy może iść na piwo, bo mają wyjście z pracy...
 
Popatrz na to w ten sposób: miło z jego strony że zadzwonił zapytać a nie wysłał smsa informacyjnego. My już po połówkowym wszystko dobrze, termin nam się zmienił na 17 lipca. To już chyba lew.

Za dwie godzinki będziemy w Rzeszowie postój u znajomych i później jeszcze godzina jazdy do teściów.
Moj M. ma kolejną rozkminę być czy nie być przy porodzie.
 
małgorzatka rozumiem. Mój pojechał dzisiaj po syna pociągiem i dzisiaj wracają ponieważ chce iść jutro na siatkówkę :)
Michalina dobrze, że myśli. Po szkole rodzenia albo się przekona albo utwierdzi w przekonaniu. Mój nie chciał być. Po szkole rodzenia zmienił zdanie a wsio tak się zmieniło że i tak nie był.
 
Popatrz na to w ten sposób: miło z jego strony że zadzwonił zapytać a nie wysłał smsa informacyjnego. My już po połówkowym wszystko dobrze, termin nam się zmienił na 17 lipca. To już chyba lew.

Za dwie godzinki będziemy w Rzeszowie postój u znajomych i później jeszcze godzina jazdy do teściów.
Moj M. ma kolejną rozkminę być czy nie być przy porodzie.

Michalina to w moje strony przyjechałaś:)
 
S.Michalina mój powiedział ze jak jest ta możliwość to bedzie. :) ja zawsze sie wzbranialam przed tym, ale widzę ze mu zależy, wiec do niego należy wybór. :)

A Twój musi sam podjąć decyzję. Plus jeżeli Ty chcesz aby on był z Wami to mozesz mu co jakiś czas podsuwać ten pomysł. Ale jeżeli naprawdę nie bedzie chciał, to niestety, chyba lepiej bedzie dla Ciebid aby go nie zmuszać.

A w dniu rozwiązania i tak wszystko wyjdzie w praniu. :*

Zobaczysz bedzie git! :* kochana :)
 
ja nie chcę mojego przy porodzie - wkurzać mnie będzie :-D:rofl2: ale od czasu do czasu podpytuję go czy by nie chciał - zawsze zmieszanie na twarzy i odpowiedź "eeee ja???? chyba nie chcę" :-D:-D:-D
 
reklama
Dzień dobry
Kurde, znów zatoki szczekowe mnie bolą....buuuu. miałam dziś jechać na pobranie krwi ale nie mam weny, pojadę w poniedziałek, może mniej ludzi będzie....
Dziś dzień sklepowy...musimy M kupić buty i kurtkę, mi buty i może kurtkę, Oli buty i kaloszki...już zmeczylam sie samym myśleniem...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry