reklama

LIST ANIOŁKA DO MAMY trudno powstrzymać łzy.....

Temat na forum 'Pożegnania' rozpoczęty przez Agusimama, 24 Lipiec 2011.

  1. Agusimama

    Agusimama Zaangażowana w BB

    (znalazłam ten tekst na necie, chce się nim podzielić)


    "Kochana mamo,
    wiem, że mnie nie widzisz, nie słyszysz i nie możesz dotknąć. Ale ja
    jestem...istnieję ...w Twoim życiu, snach, Twoim sercu...Istnieję.
    Kidy byłem tam na dole ,w Twoim ciepłym brzuchu godzinami
    zastanawiałem się,
    jak to będzie kiedy będę już przy Tobie, w tym miejscu o którym
    powiadałaś
    gładząc się po brzuchu wieczorami kiedy chyba nie mogłaś zasnąć.
    Ja wsłuchany w Twoje opowieści i kojący głos chłonąłem każde
    słowo ,każdą
    informację, a potem cichutko, że by Cię nie obudzić, kiedy wreszcie
    zasypiałaś...marzyłem. Wyobrażałem sobie te wszystkie cudowne
    miejsca i Ciebie
    ,jak wyglądasz...
    Patrzyłem na swoje dziwne nóżki i rączki u których nie wiem czemu
    było po
    dziesięć palców i zastanawiałem się czy jestem do Ciebie podobny.
    Chyba nie –
    myślałem – bo Ty pewnie jesteś piękna, a ja taki dziwny..
    pomarszczony...no i
    po co mi te dziesięć palców?
    A potem się wszystko jednego dnia zmieniło.
    Płakałaś głośno głaszcząc brzuch i już nie było opowieści. "To nie
    może być
    prawda" -mówiłaś godzinami. Słuchałem teraz jak płaczesz, krzyczysz,
    prosisz i
    błagasz.. A ja nie wiedziałem o co i dlaczego?
    Chciałem Cię bardzo pocieszyć więc wywracałem fikołki, żebyś
    poczuła, że ja tu
    jestem i Cię kocham. Ale wtedy ty płakałaś jeszcze bardziej.
    A potem nadszedł tez straszny dzień. Zobaczyłem, że ktoś świeci mi
    po oczach,
    straszne światło wpadło w głąb Ciebie. I nagłe wszystko zrobiło się
    czarne. A
    mnie coś wyciągnęło. I zrobiło się cicho. Ktoś trzymał mnie na
    rękach, ale to
    nie byłaś Ty. A potem usnąłem i kiedy otworzyłem oczy, wszystko
    wokoło mnie
    zalewał błękit we wszystkich odcieniach. Byłem ten sam, mały
    pomarszczony, z
    dziesięcioma palcami u rąk. Ale Ciebie nigdzie nie było.
    Obok mnie siedział mały rudy chłopczyk. Witaj – powiedział i
    uśmiechnął się do
    mnie.
    Gdzie moja mama? - zapytałem. On wtedy opowiedział mi wszystko. Że
    nie każde
    dziecko trafia do swoich rodziców. Że to nie ma związku z tym jak
    bardzo mnie
    chcieli i kochali, że teraz tu jest moje miejsce, pośród innych
    małych Aniołków.
    Że będzie mi teraz Ciebie Mamo, brakowało, ale musimy oboje nauczyć
    się żyć
    bez siebie. I musiałem nauczyć się tak żyć. Nie, nie było mi łatwo.
    Płakałem
    tak jak Ty. I cierpiałem tak jak Ty.
    Ale jest mi tu naprawdę dobrze. Mam tu wielu przyjaciół, wiele
    zabawy i
    radości. Ale nie szalejemy całymi dniami na łące, mamo. Pomagamy
    starszym
    ludziom przeprowadzić ich na spotkanie tu w niebie. Znajdujemy ich
    rodziny,
    mężów, dzieci, żeby mogli się spotkać tu w niebie. Możesz być ze
    mnie dumna,
    mamo. Jestem grzecznym Aniołkiem, naprawdę. No...czasami tylko
    robimy sobie
    psikusy i troszkę rozrabiamy..
    Wiesz kiedy się tu znalazłem jeden Aniołek ,mój Przyjaciel
    wytłumaczył mi że
    nie mogę się skontaktować z Tobą osobiście. Czasem tylko wolno mi
    pojawić się
    w Twoich snach ...nic więcej.
    Ostatnio jednak zacząłem się robić przeźroczysty. I skrzydełka mi
    nie działają
    tak jak kiedyś. Mój Przyjaciel popatrzył na mnie smutny i...zabrał
    mnie na
    ziemię. Usiedliśmy na białym krzyżu i nagle Cię zobaczyłem.
    Wiedziałem że to
    Ty. Poznałem Twój głos. Stałaś tam w deszczu i płakałaś. Powtarzałaś
    ze bardzo
    cierpisz...tęsknisz... Przyjaciel popatrzył na moje skrzydełka i
    powiedział że
    musimy coś z tym zrobić, bo nie możesz tak dalej cierpieć. Musisz
    żyć, bo
    wobec Ciebie jest jeszcze wiele planów. Bo są gdzieś dzieci którym
    musisz
    pomóc przejść przez życie i otoczyć je miłością tak wielką, jak tą
    która
    powoduje teraz Twój wielki ból. Więc piszę, mamo ten list. Pierwszy
    i ostatni.
    Musisz wziąć się w garść, uśmiechać ,żyć. Ja Cię bardzo mocno kocham
    i wiem że
    to z mojego powodu płaczesz ale tak nie można. Każda Twoja łza
    powoduje, że
    moje skrzydełka znikają. Kiedy Ty się poddasz, ja też zniknę. Tu na
    górze
    istnieję dzięki tobie i Twoim myślom o mnie. Ale tylko tym dobrym
    myślom. Mamo
    uśmiechaj się częściej. Każdy Twój uśmiech to dla mnie radosna
    chwila. Dzięki
    Tobie mogę jeszcze zrobić tyle dobrego.
    Proszę, mamo, żyj dalej. Nie jesteś sama ...pamiętaj o tym. Nie smuć
    się bo
    smutek powoduje, że znikam. Pamiętaj, że ja jestem cały czas przy
    tobie.
    Kocham Cię mamo..."
    --


    Autor domchm17 12:51 Komentarze (0) | Trackbacki (0) | Kategoria główna
     
    Ostatnia edycja: 24 Lipiec 2011
  2. mitaginka

    mitaginka Fanka BB :)

    piękne...i bardzo smutne...

    przytulam...
     
  3. reklama
  4. Elena

    Elena Grudniówka 2010

    Wzruszające, smutne. :-(
     
  5. martycha1

    martycha1 Fanka BB :)

    czytałam to na raty..... poryczałam się strasznie.... takie to smutne i prawdziwe
     
  6. vidii

    vidii Zaciekawiona BB

    Nie umiem wyobrazic sobie bólu jaki czuje matka, ktora straci swoje dziecko, niezaleznie czy jest to noworodek czy ma juz 50 lat :(
     
  7. Malinkaizi

    Malinkaizi Mama pięciu dziewczynek

  8. Bibiana

    Bibiana Fanka BB :)

    "Nikt nie potrafi powiedzieć DLACZEGO?...
    Do bram niebieskich zapukało dziecię, wiedząc że nie ma go już na swiecie.
    Po jego twarzy lezki spływały i szeptał przy tym...."Ja chce do mamy".
    Czy tak naprawdę stac się musiało?- w głowce zadawał sobie pytanie.
    Nagle brame otworzył Stróz Anioł Jego i głośno powiedział..."Nie placz kolego.
    Troszkę pobedziesz tu z nami i wkrotce spotkasz się z rodzicami.
    Dziecie spojrzało na Stróża swego wciąż nie mogąc pojąc Dlaczego...
    Bardzo chcialo wrócić do mamy i nie przechodzic przez próg tej bramy.
    Anioł wziąl wtedy dziecię na ręce pokiwal głową jakby w podzience,
    coś mu tłumaczył wyjasniał Dlaczego,mówil tak cicho by nikt nie słyszał tego.
    Po krótkiej chwili dziecię na niego spojrzało, przetarlo oczka, plakac przestało.
    Wtuliło się mocno w Aniola ramiona szepczac do ucha...."Chodźmy do Boga"....
    Gdy przechodzili przez wileką bramę dziecię spojrzało jeszcze przez ramię.
    Pomachało rączką na pożegnanie swojej jedynej, najdroższej mamie.
    Gdy się wrota za nim zamkneły synek wyszeptał jeszcze te słowa.....
    " Każdego dnia przychodzil tu będę, by was powitać kochani rodzice.
    Będę sie modlil za Wami do Boga by nigdy wiecej nie spotkala was trwoga.
    Za mnie kochajcie moje rodzenstwo i pielęgnujcie swoje małżeństwo.
    Chociaz Wam nigdy nie powiedzialem- Kocham Was Bardzo- (a tak bardzo chcialem).
    I zanim Anioł się zorientował, dziecię zasneło w jego ramionach ze smutną minka, słonymi łzami, bo bedzie tęsknić za rodzicami.........."

    View attachment 375338 oglądając te zdjęcie Filipka, słysze jak mnie woła....mamo złam mnie za reke i nigdy nie puszczaj....
     
  9. Malinkaizi

    Malinkaizi Mama pięciu dziewczynek

    Bibiana jakie to piękne jakbym to widziała .Nasze kochane Aniołki :*
    Filipek wie,że jesteś z nim "Dłoniom daleko - sercu zawsze blisko"
     
  10. reklama
  11. Monila

    Monila Aniołkowa Mama KArolka

    Pieknie napisane .. łez nie mozna powstrzymac ... maz moj tez to przeczytał i płakalismy razem.:( musimy byc dzielne dziewczyny choc wiem ze jest to strasznie trudne:(
     
  12. tricolor

    tricolor Czerwcowa mama 2009

    Nie moge tego czytać, po prostu nie mogę ...
     

Poleć forum