Jestem, jestem! Nie było mnie przez prawie tydzień, bo wędrowaliśmy po Polsce Południowej odwiedzając rodzinki, a po powrocie ostatnie dwa dni spędziłam w łózku bo wróciliśmy chorzy. Dziś juz jestem na chodzie. Zimno bylo u tesciow, przeziębiliśmy się wstając do Irenki. Ona jedna narazie (odpukać!) zdrowa.
Przeziebiłam też piersi niestety, w lewej zrobił mi się zastój, boli, twarde, okładam kapustą, masuję i usiłuję odciągnąć ale chyba coś się zaczopowało bo nic z tej grudy nie ubywa. Walczę od wtorku, jeszcze dziś się pomęczę a jak nic nie pomoże to jutro sunę do lekarza.
Ogólnie święta były zimne, deszczowe i na diecie. Nic szczególnego.