katarzyna1983
Fanka BB :)
dziendoberek laseczki...
musze wam powiedziec, ze mnie moj D wczoraj wieczorem zaskoczyl bo powiedzial, ze moze lepiej przygotuje torbe do szpitala przed przeprowadzka w razie czego.....bo jak by co to w trakcie ciezko bedzie nam wszystko znalezc...i tak sobie pomyslalam..wow, nawet nie wiedzialam, ze on o takich rzeczach mysli i uswiadomilo mi to tylko znwu, ze za miesiac moge juz rownie dobrze urodzic.....
Katrenki jaki zapobiegliwy maz
co mu sie odwidzialo... a on mnie w domu oswiecil... ze nie podoba mu sie jak rodzice sie wtracaja i ze to nasza sprawa... a ze mna i tak bedzie... ale ile sie stresu najadlam przy tej rozmowie to moje wszystko powyzej spowodowane bylo nasza wizyta na porodowce w ramach oswajania sie ze szpitalem. Na poczatku moj sie denerwowal po co tam jedziemy itp.. czekalismy z 20 minut na ogledziny i tak w sumie sal nie jest za duzo, sa kameralne - akurat dwie panie rodzily naturalnie i jedna cesarka byla (39 tydzien ciazy a brzuszek miala podobny do mnie i nic nie czula - widzialam ja przed, zadnych boli, usmiechnieta itp), z pan rodzacych naturalnie jedna akurat skakala na pilce maz ja wspieral i byly takie hihy na sali ze az przyjemnie. W trzeciej sali nic nie widzialam bo szczelnie zamkniete
i tak sie skonczyla jego kariera z zelazkiem....


Miałam jechac na cały dzionek do pracy (jeżdżę raz w tygodniu żeby wspomóc moja zmienniczkę) ale od rana nic mi sie nie chce i napisalam SMS ze jutro bedę. Rano poszłam tylko synka do szkoły zaprowadzić, zazwyczaj chodzi sam ale dziś miał wielka torbę z materialami na plastyke i rulon brystolu i worek ze strojem i jeszcze plecak (taki że ciężko go od podlogi oderwać) i jak go zobaczyla z tym calym majdanem to nie mialam sumnienia go samego wysyłać. Poranny spacer mam z głowy. Zmywarka i pranie nastawione, obiadek na gazie, przelewy za rachunki porobione teraz chwila relaksu na BB