Moje najdluzsze rozstanie z Kubą to tez kilka godzin;-)
i tez podobny powod jak agrafka, nie mamy z kim Go zostawic na dluzej.
Ja jak jade na zakupy sama czy tez do kolezanki to non stop mysle jak sobie radza, maz daje sobie swietnie rade ale ja mimo to mam myslaca:-)
Ale planujemy wyskoczyc z mezem do Paryza w ktorys weekend i wtedy bedziemy chcieli, zeby ktoras babcia przyleciala do Mlodego

ale czy ja sie tak zdecyduje to jeszcze nie wiem a z Nim jakbysmy polecieli to trzeba wszystko brac kojec itp. A chcielibysmy chociaz raz sami ;-)
mary dasz rade przez te 10 dni, jak pracujesz to czas bedzie Ci szybciej lecial

powodzonka! Podziwiam Cie (ja bym chyba beczala)
dziunka zdrowia dla brata! Ach jakie to zycie niesprawiedliwe, szkoda gadac:-(
martolinka ciesze sie ze sie wszystko udalo, zdrowia dla tescia!!
A my dzisiaj cale popoludnie w parku, Mlody szalal z innymi dziecmi ale zauwazylam, ze murzynki bardzo Go dziwia, przyglada sie im bardzo i odleglosc zachowuje sporą
