dziunka24
Mama J&J
Ania no właśnie zaraziła się od Miłka liszajcem zakaźnym, ale nie swędzi jej to chyba, choć co prawda jak widzi ze chcę posmarować to ucieka i się drze... Bo to jest normalna rana.
Ogólnie mój drugi poród był też pełen luksus - porodówka dopiero co po generalnym remoncie, prysznic koło łóżka porodowego, obok zamykany kibelek, łóżko same w sobie też full serwis - choć moje na samym końcu nie chciało się złożyć na fotel więc lekarz z A musieli mnie trzymać;-) sala duża, przestronna bez zbędnych dupereli, kącik dla noworodka, jasno, a później do samego parcia stłumione światło, podobno jest też klima, ale że ja zimą rodziłam to nie wiem;-)
Potem A był z nami 2 godziny na porodówce po porodzie, a potem do 12 na sali (ja urodziłam o 20:30).
Odwiedzin niestety nie było ze względu na grypę, ale poród rodzinny się odbył - ale przysiąc musiałam że A zdrowy;-)
Trochę mnie wkurzał bo żartował z położną ;-) a ja z bólu darłam się tak że wszyscy w koło sie zlecieli zobaczyć co się dzieje;-) Lekarz boski - gdyby nie on to bym chyba umarła na tym stole
;-) a położna też ok
A pierwszy poród - dużo nie pamiętam, ale jeszcze stara porodówka, wredne położne, wkurzający lekarz, stare przedpotopowe łóżko, tak wysokie że musiałam się wdrapywać do góry - nikt nie chciał mi pomóc "bo nie jesteśmy od dźwigania". Myślę że duże znaczenie miał mój wiek - miałam niespełna 20 lat i patrzyli na mnie jak na nieodpowiedzialną gówniarę.
Ogólnie mój drugi poród był też pełen luksus - porodówka dopiero co po generalnym remoncie, prysznic koło łóżka porodowego, obok zamykany kibelek, łóżko same w sobie też full serwis - choć moje na samym końcu nie chciało się złożyć na fotel więc lekarz z A musieli mnie trzymać;-) sala duża, przestronna bez zbędnych dupereli, kącik dla noworodka, jasno, a później do samego parcia stłumione światło, podobno jest też klima, ale że ja zimą rodziłam to nie wiem;-)
Potem A był z nami 2 godziny na porodówce po porodzie, a potem do 12 na sali (ja urodziłam o 20:30).
Odwiedzin niestety nie było ze względu na grypę, ale poród rodzinny się odbył - ale przysiąc musiałam że A zdrowy;-)
Trochę mnie wkurzał bo żartował z położną ;-) a ja z bólu darłam się tak że wszyscy w koło sie zlecieli zobaczyć co się dzieje;-) Lekarz boski - gdyby nie on to bym chyba umarła na tym stole
;-) a położna też ok
A pierwszy poród - dużo nie pamiętam, ale jeszcze stara porodówka, wredne położne, wkurzający lekarz, stare przedpotopowe łóżko, tak wysokie że musiałam się wdrapywać do góry - nikt nie chciał mi pomóc "bo nie jesteśmy od dźwigania". Myślę że duże znaczenie miał mój wiek - miałam niespełna 20 lat i patrzyli na mnie jak na nieodpowiedzialną gówniarę.

Brzusio rośnie,waga też (już jestem jakieś plus 5), ale co tam, to już prawie 5 miesiąc...I cholewcia, boli mnie dość często kość ogonowa, muszę popytać moją ginkę na następnej wizycie, czemu tak mnie to ciągnie:-(..aaa..i poczułam kopniaczka parę dni temu:-)..

