Hej dziewczynki,
mama sobie siedzi na łóżku:-) oby lekarze się mylili!!! Martolince się śniło że wyzdrowiała. Powiem Wam, że najgorsze jest długie umieranie bo to wykańcza ją samą i rodzinę wokół. Trudniej jest to zrozumieć i przeżyć:-( chyba lepiej zapamiętać osobę w pełni sił życiowych umierającą nagle. Łatwiej się jest z tym pogodzić...
Agrafka BUZIACZKI DLA FASOLKI, niech trzyma się mocno!!! I trzymam kciuki za znalezienie dobrego lekarza

Gin bez usg? To trochę jak szewc bez butów;-)
CO DO MATEK NAUCZYCIELEK - moja babcia jest emerytowaną nauczycielką, była dyrektorką liceum. Ona potrafi tylko krytykować, na porządku dziennym słyszysz że jesteś za gruba, beznadziejnie ubrana i złą matką. A jak przyjdziesz wystrojona, osiągniesz jakiś sukces życiowy bądź zawodowy to nie pochwali cię nigdy, nie zwróci na to uwagi, ew. pod nosem coś burknie.
Co więcej nie można jej zwrócić uwagi bo jej wszystko wolno :-) szacunek działa w tym przypadku tylko w jedną stronę niestety.
Moja mama wyrosła na b.zakompleksioną, nieśmiałą osobę, teraz dzięki swojej pracy mocno się wyrobiła, choć często nadal ma problem z postawieniem się rodzicom.
Ja na szczęście jestem całkiem inna i potrafię się przeciwstawić, przez co trochę się babcia boi zwracac mi uwagę...ale to dobrze;-)
CO DO POGRZEBÓW - sama byłam na niezliczonej ilości pogrzebów, m.in. na babci w wieku 4 lat a potem na dziadka, byłam przy otwartej trumnie, mój młodszy brat też ale nie była to dla nas absolutnie żadna trauma. Nie wiem, kwestia wychowania czy podejścia rodziców? Tata był bardzo religijny i śmierć dla nas jest czymś naturalnym, tak samo jak pogrzeb.
Ale Julki niestety nie zabiorę, jest bardzo wrazliwa, nawet było jedno podejście po śmierci jej dziadka, ale zauważyłam że bardzo się denerwuje i przed wejściem do kaplicy przyjechała po nią moja mama.
Za to cmentarz odwiedzamy bardzo często, rozmawiamy z lężącymi tam krewnymi, opowiadam dzieciom o nich. Jest to dla nas bardzo ważne, sama jako dziecko uwielbiałam chodzić na cmentarz i wszystkich odwiedzać. Tym bardziej że jest tam bardzo pięknie, cicho i spokojnie.
ALE nie jestem za otwieranymi trumnami, uważam że osobę powinno się zapamiętać taką jaką była za życia, często po śmierci jest się do siebie mało podobnym. Jestem bardzo za urnami - niedawno byłam na takim pogrzebie i na niego bez wahania zabrałabym dziecko.
WSZYSTKIM CHORYM ŻYCZĘ ZDRÓWKA!!!!