reklama

Listopad 2009

reklama
Hej, pisze do Was z komórki, troche potrwalo zanim tu dotarlam. A szedl do mamy, prawdopodobnie nie dożyje jutra, juz nie kontaktuje. To jest po prostu straszne, nie wiem co potem bedzie :( ech :(
Ciężkie chwile Was czekają, &&&, smutno na samą myśl, idzie do lepszego świata, tam już nic nie będzie ją bolało, najważniejsze żeby jej bliscy byli blisko
 
Dziunka :( tyle dobrze , że A wrócił... trzymajcie się
pisałysce dziewczyny gdzieś o pogrzebach i zabieraniu na nie dzieci. Ja dotychczas byłam na jednym pogrzebie- mojej babci gdy miałam 12 lat. Wydaje się , że byłam dużą panną , ale wspominam to jako traumę. Podczas tzw.pustej nocy trumna z cialem stała w kostnicy i tam sie wszyscy modlili. Trumna była otwarta... dramat. Nastepnego dnia przed pogrzebem rodzina szła do kostnicy i tamżegnali sie z babcia dotykając np. reki , całujac. Mama powiedziała , ze jak nie chce to nie mam tego robic i faktycznie uciekłam . Zdążyla mnie potem za to ciotka zganić stwierdzajac , że babcia mnie za to "postraszy ".
Jest to widac bardzo delikatna sprawa. Nie można trzymac dziecka w nieswiadomosci , pod kloszem , ale wielka sztuka jest wprowadzć je w trudne temty delikatnie
 
Dziunka - strasznie mi przykro... Wydaje mi się, ze tak niedawno twoja teściowa zaczęła chorować, a tu jest już tak źle :(
Martolinka, ja miałam długowiecznych dziadków, ale tak się zdarzyło na na pogrzebach trojga z nich nie byłam bo gdzieś wyjeżdżałam :(. Pierwszy raz zetknęłam się ze śmiercią jak zginął mój kolega z klasy w 3 klasie podstawówki. Wpadł pod autobus, leżał w szpitalu i zmarł. Był synem nauczycielki z mojej szkoły, wiec ten temat jeszcze długo do nas wracał. Wszyscy rodzice z naszej klasy byli na pogrzebie, ale mnie mama nie zabrała.


Byłam u lekarza, w badaniu nie widać śladów krwawienia, chociaż na wkłądce miałam dzis znowu brązową plamkę. Mam jak najszybciej zrobić USG i brać luteinę 2 razy dziennie. No i zobaczymy. Do poradni podobno da się zapisać na za miesiac tylko trzeba się zgłosić osobiście więc pójdę w przyszłym tygodniu.
A teraz zastanawiam sie co robić, bo miałam w piątek rano jechac z Alą do Lublina bo mam na wieczór umówionego dentystę (muszę skończyć tego zęba "umartego"). W sumie nie bedę brala żadnego bagażu bo M przyjedzie w sobote samochodem, ale jak pomyślę o wsiadaniu do pociągu z wózkiem i Alą to robi mi się słabo..
 
Moje malenstwo zasnelo po 21, nawet czesniej go nie kładłam bo po takim spaniu w dzien myślalam, że nie zasnie mi wcale. Miła niespodzianka mnie spotkala, zasnal spokojnie i bez gadania. Jaki on jest szczesliwy że jestem w domu, caly dzien z nim, aż oczka mu się swiecą ze szczęścia. Jutro też jestesmy sami i dobrze nam z tym :P babcia jedzie do Zosi.
Idę coś zjeść co oglądacie w tv???

agrafka to on ci usg nie robil??? ale chociaż ciąże stwierdzil?
 
agrafka to on ci usg nie robil??? ale chociaż ciąże stwierdzil?

Etna nie, bo ta lekarka nie robi usg. Na tym właśnie polega problem, że nie mam lekarza, który miałby wszystko w gabinecie tylko musze się umawiać na osobne wizyty. A słowo daję nie mam już zdrowia szukać lekarza i testować na swojej skórze.
Mam nadzieję, ze uda mi się zapisać do poradni w szpitalu, tam przynajmniej byłoby wszystko na miejscy, chociaż nie wiem jak byłoby z terminami.

Lekarka w badaniu potwierdziła ciążę i powiedziała że wydaje jej sie, ze to ok 6-tego tygodnia. Ale jak powiedziałam, ze jak na moje oko, to poczęcie musiało być ok 20.09 to się zdziwiła, więc musze zrobić to usg i już. Może zbadam sobie jeszcze jutro beta hcg, ale to i tam musiałabym zbadać jeszcze raz po 2 dniach a to będzie sobota :/
 
reklama
Dziunka bardzo współczuję

Agrafka ja bym sobie darowala, dentystę przeciez możesz przełożyć.

Martolinka ja mam ponad 3 krzyżyki, byłam na wielu pogrzebach, w tym osób mi bliskich i ani razu nie odwazyłam się wejśc do kaplicy gdy była otwarta trumna. Gdybym zobaczyła, ze matka jakieś dziecko prowadzi tam to bym jja chyba po łbie strzeliła. Dla mnie kazdy pogrzeb jest trauma, a jak wyprowadzają trumnę, wyją te organy, dzwony dzwonią a ludzie zawodzą to ja zwyle pod lawkę zjeżdżam (o staniu to wogóle mogę zapomnieć, usiedziec mi trudno) nawet jak jestem na poggrzebie kogoś "obcego"
Zawsze tak miałyście? Bo jak byłam mała to uwielbiałam rózne karuzele i huśtawki, a teraz ostatnio się skusiłam na karuzelę w parku i omal nie zwymiotowałam po kilku ruchach. To chyba z wiekiem przychodzi ;-)
ja za to do niedawna uwiebialamwszelkie zjeźdźalnie, diabelskie młyny, kolejki i goskie i jakoś tak nagle mi się zrobiło, ze boje się nawet takiej niewielkiej na basenie. W zesłżym roku, coś mis ie poprzestawialo

Ja uwielbiałam się huśtać, przeszło mi .. ;-) Hanka uwielbia, Gośka huśtawki niezbyt, ale takie kółko tak wytrzymała kiedyś z 5-10 min. non stop bujania ...
Wczoraj moja teściowa zasugerowała, że Hanka jak narkoman się zachowuje, bo uwielbia kręcenie w jedną stronę... kazała jej się potem odkręcać :wściekła/y: Ja na to, że łyżwiarze też tylko w jedną stronę się kręcą...:szok:
Ehhhh
a wiesz, ze Michal tez jaiś narus, bo każe sie ojcu kręcic za lapkki ale szczęśliwy tylko wtedy ak potem się przewraca, jak moze ustać na nogach to zgłasza pretensje, ze nie tak ojciec kręcił :d

mama jak zaczynalam czytac o żurku to przez moment myslalam, ze napiszesz, ze mu ten żurek fridą wyciągnęłaś :D hehe
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry