reklama

Listopad 2009

maxwell, nie planuje drugiego, biore pigulki :-p
agrafka,super,ze urlop sie udal. tez mi zawsze bylo smutno,jak konczylam ulubiona ksiazke, np serie nad rozlewiskiem czy chmielewska. rozlewisko wrecz musialam sobie dawkowac. i uswiadomilam sobie,ze to by wlasnie bylo zycie dla mnie, a nie jak kiedys marzyla mi sie kariera w wielkim miescie :-p z ulubionymi filmami to samo, ogladam niektore wielokrotnie. myslalam,ze jestem jakas inna, ale dalyscie mi z etna nadzieje,ze nie odbiegam z bardzo od pionu :-D
kilolku, tez w przeszlosci wiecznie mialam problem z butami, ale od kilku lat troche lepiej. niewiem,czy tu buty jakies inne czy co :-D super,ze udalo ci sie wyprac wozek, u mnie jeszcze 2 stoja w przybudowce, w tym jeden rozowy, bardzo malo uzywany,ale troche sie ubrudzil od wozenia w samochodzie. niewiem, jak go doprac ..
etna, a probowalas na zaparcie 2 lyz siemienia lnianego rozdrobnionego zalanego ciepla woda? ja od niedawna stosuje i jest rewelacyjne :tak: i zadnej chemii i skutkow ubocznych.
 
reklama
cześć dziewczynki :)
Powróciłam :) chociaz widze że wcale nie tęskniłyscie ;)

Nadrobiłam dziś wszystko na telefonie, no ale niestety już zapomniałam co która pisała, musicie mi wybaczyć - odniose się tylko do tej strony.

Kilolku, z nowymi butami ja mam zawsze masakrę, w ogóle nie mogę żadnych butów poza japonkami nosić na gałe nogi. Kupiłam sobie baleriny takie skórzane i chyba musze komuś oddać bo nie dam rady w nich chodzić :(. Co do włosów to platyny ci nie polecam bo będziesz mieć odrosty po miesiacu i będziesz musiałą często farbować a taki rozjaśniacz bardzo niszczy włosy. Poza tym przy gromadce nie będziesz pewnie miałą zcasu na takie częste farbowanie wiec będziesz sie źle czuła z odrostami.

Etna, ja też zawsze się smucę jak książkę kończę. A nawet jak jakiś film ulubiony czy serial się kończy :) Jako dziecko strasznie płąkałam jak w ferie kończyły się takie stare angielskie opowieści z Narnii :)))) A teraz skończyliśmy zM ten Czas Honoru ogladać i już nogami przebieram na następną serię.
A co do dreptania, pełzania itd - Etna, nic nie stoi na przeszkodzie :-). Przyponę ci tylko, ze poza tymi słodkimi dźwiękami jest też jęczenie i wrzeszczenie :)

Nie bedę się rozpisywac tym razem mimo, ze mam mnóstwo do powiedzenia, ale potem znowu nie bedziecie ogarniać moich postów :-D.
W skróce, nad morzem było bardzo fajnie, pogoda nam się udała rewelacyjnie, ale:
- pakowanie doprowadziło mnie przed wyjazdem do takiej rozpaczy, że prawie plakałam. Spowortem pakowanie zajęło nam też 5 godzin więc... masakra.
- dzieciaki w nosie miały plaże :) to znaczy Ala kopała w piachu ale wody się boi i już. Wojtek darł się cały czas i wisiał mi na cycku wiec plażowanie zrobiliśmy raz, a poza tym spacery i rejs galeonem na Westerplatte. I dobrze bo ja plażować nie cierpię - polubię jak będzie można z dziećmi zakmki budować albo w piłkę pograć. Ala najbardziej z wyjazdu ukochałą place zabaw.
- pobyt z 3 małych dzieci na 50 metrach okazał się na szczescie znacznie łatwiejszy niż myslałam

Szkoda, ze nie udało nam się spotkać we 3, ale trochę trudno było mi zaplanować coś na konkretną godzinę, o Wojtuś niezbyt współpraował, a dodatkowo byliśmy dość "zwiazani" z naszymi znajomymi no i trodno było się pozierać z wyjściem itd. Spotkałyśmy się 2 razy z MArtolinką :). Raz na placu zabaw, gdzie udało się chwilę ppogadać, ale cóż - Wojtuś na cycku wisiał, dobrze, ze chociaż Alą M się zajął. Ala zaprezentowała się ze swojej najbardziej gburowatej strony - ani e ani me, także Marta już pewnie nie uwierzy mi nigdy w żadne moje opowieści o jej zachowaniu. A drugi raz spotkałyśmy się same na ławce pod moim blokiem i to był prawdziwy relaks, pierwszy mój taki swobodny wieczór (no nie przesadzajmy - 1,5 godziny) od narodzin Wojtusia.

No i cóż, chyba tyle.
Postaram się być teraz bardzij na bieżąco.. Ciężki tydzień przede mną. Jutro mój zespół z pracy się spotyka wieczorem i bardzo chcę iść chociaż na chwilę, a że M musi po urlopie nadrabiać w firmie to idę z całym inwentarzem. Zobaczymy jak to bedzie :)
We wtrek szczepienie Wojtka, w środę M ma urodziny i chcę zrobić tiramisu, w czwartek musimy z Alą upiec muffiny na pożegnanie żłobka i zrobić laurkę. A w piątek to pożegnanie, aż się boję...

Nie wiem czy wam pisałam ze 3 opiekunki ze żłobka zabierają 3 dzieci które odchodzą teraz do przedszkola w niedzielę do teatru i na lody - same to zaproponowaly :)

No dobrze, nie katuję już o mnie i pozdrawiam was cieplutko.
:-D hehehe dobrze, ze krótko :-D
witaj z powrotem!
na poczatku trochę się zdziwiłam dlaczego tak brzydko piszesz o malutkiej martolinkowej Alusi, ze gburowata była :-D

Lotka
zbieraj, zbieraj

dziunka
zwykłym proszkem z lidla
 
Ostatnia edycja:
Hej,

martolinka mam nadzieję, że chrzciny udane;-)
Kurcze Kuba był chrzczony jak miał 2 i pół miesiąca a Wojtka to ja nie wiem kiedy ochrzcimy, nie że już musi ale chrzestnych jeszcze nie mamy:zawstydzona/y: no masakra, nie wiem czy się uda jak we wrześniu bede w Polsce. mam nadzieje, ze tak.
W ogóle czekam na paszport bo chce w końcu kupić bilety. Chyba zaryzykuje i kupię bo niby do miesiąca ma przyjść czyli jeszcze tydzień, oby.

haha kilolku ja też myslalam, że agrafka pisze o Alicji Martolinki:-D

gosiulek super, że się odezwałaś:tak: trzymam kciuki;-) na pewno Wam się jeszcze uda mieć Maleństwo całe i zdrowe:tak:

Lotka 28 już we wtorek:-D;-) idealny prezent na rocznicę:-)

kurcze ale weekend szybko przeleciał, jak zawsze. Maż już w pracy, wraca rano przed 9, jutro ma wolne co mnie cieszy, we wtorek rano jade do kolezanki zająć się jej dziećmi bo ma jakieś szkolenie w pracy, super dzieciaki więc dam radę:tak: mąż zostaje z naszymi w domu
 
pola , kilolek, no macie rację, jeszcze nie zakodowałam, ze jest druga Ala na forum :). Alusia Martolinkowa była grzeczniutka i słodziutka - nawet nie jęknęła. Antonio z resztą też świetny, od razu widac że dusza towarzystwa :)
A zapomniałam napisac, ze zupełnie zapomniałyśmy na fotkach i nie mamy ani jednej ze spotkań !!

pola my planujemy chrzcić 7 października, ale tesć jeszcze nie klepnął terminu, a ja musze załatwić zgodę na chrzest w innej parafii ze swojej parafi. Jak ksiądz zobaczy w "aktach", ze jeszcze ani razu nie przyjęliśmy księdza po kolędzie to będzie wesoło pewnie :). No ale co ja poradzę: za pierwszym razem Ala miała 2 dni i nie chcieliśmy go wpuścić żeby jakiejś grypy nie przytargała, za drugim razem czekałam zwarta i gotowa z nakrytym stołem, nawet Pismo Święte kupiłam, chodził od 16, o 21 sprzątnęłam wszystko po położyłam Alę spać a M pojechał na zakupy, a ksiądz zapukał o 21.30. A w tym roku nawet nie zapukał.. hm.. :)
 
ja tez 7 października :-) też jeszcze nie byłam u księdza ale zaproszenia juz zamówilam z terminem na 7 wiec mam nadzieje ze sie uda :-)
My chrzcimy w sąsiedniej parafii, bo mamy do koscioła 400metrów chodnikiem a do naszego kilometr przez pole. Kube jak chrzcilam to poszłam po to pozwolenie, nasłuchałam sie, nawstydzilam, zapłaciłam... a jak chrzciłam Michała to poprosiłam księdza by zapisał go w księgach przy dziadkach, bo to ich parafia i po sprawie. Oczywiscie sprawe ułatwil fakt, ze A. jest tam cały czas zameldowany ale nikt sie mnie nie czepiał nie wyłudzał kasy itd a co za różnica gdzie on zapisany. Później będzie miał prościej do komunii i biezmowania nie będzie musiał po pozwolenia biegac jak ja. Zuzię też zapiszę u dziadków.
 
Cze
wróciłam, więc będę częściej.;-)
Ta część urlopu jak życie nowela w kilku wątkach z wieloma śmiesznymi scenkami, ale i głupimi...ale takie życie, mogę się ino powściekać.
Fajnie, że się spotkałam z kobitkami z Pomorza, trzeba powtórzyć bezwzględnie.;-)
Poza tym samochód dokonał nam żywota w Poznaniu, prawie tuż przed wyjazdem, a jak jechaliśmy ze Słupska to też szwankował. Podróż zamiast 4 godzin trwała ponad 9. Dobrze, że była śliczna pogoda i kobiety się dobrze bawiły. Jakoś został zreanimowany i doczłapał do Poznania, tam jeszcze udało się nam pojeździć nad jezioro. Ehhh
Dziś mam dzień organizacyjny, bo wczoraj późno wróciliśmy.
Doczytałam Was na tym wątku, ale nie wiem co komu. Mam jedynie zajawki:-D tematów.
Kikolek - kobitko pomyśl o sobie, bo po co Ci dodatkowe elementy w postaci szpitala, łykania przeróżnych tabletek do końca życia...
Gosiulek - podziwiam i trzymam kciuki.
Maxwell - gratki dla najmłodszej latorośli , że już zaczyna stawiać sobie pierwsze kroczki.
Martolinka - Ala na spotkaniu była słodka, mam nadzieję, że nie dała do wiwatu w czasie chrztu.
Etna - miałam drzewko bonsai, było jakieś felerne, bo robaczki miało. Ale nie wiem czy to Cię wciągnie, ponieważ gałązki się przycina, wygina jak się chce. Podeślę Ci stronki z jakich korzystałam;-) jak je znajdę.
I moja pamięć stopnęła.... więc do następnego...;-)
 
na poczatku trochę się zdziwiłam dlaczego tak brzydko piszesz o malutkiej martolinkowej Alusi, ze gburowata była :-D

Ja też:-D

AGRAFKA,ANA witajcie z powrotem :-) TO CO, sezon na urlopy zamknięty? Wszystkie listopadówki na stanowiskach?

Lotka no nie zaciskaj już tych ud, noooo!



Baby właśnie otwierają oczy, wow, w końcu wstały. Ja mam dziś dużo roboty, chcę ogarnąć Julki biurko, szafę z zimowymi ciuchami i ogólnie ciuchami, no i pokój dzieci bo po 2-dniowej wizycie koleżanki Julki jest hmmm... nieciekawie.:-D Na pierwszy rzut oka porządek bo sprzątały a jak zajrzałam w zakamarki i za meble to okazało się że jednak "sprzątały":sorry2::-D
Do tego pranie, firany i obiad. A i ogórków chcę dziś zrobić trochę więcej niż ostatnio, bo te co zrobiłam już pożarliśmy.
 
Witajcie,
chrzciny sie udały. Ala była bardzo grzeczna choc to była jej pora spania . W końcu przysneła na parę minut u mnie na rękach . Knajpa nieco się popsuła od ostatniego razu , ale co zrobić. Tam Ala spała niemal godzinę i mogłam odpocząć;-)Ktoś coś napomknął , że alkoholu nie ma i z lekka sie zdenerwowałam. U nas taka tradycja , że na dzieciecych imprezach się nie pije. Ew. lampke wina do obiadu i wsio.
Nie muszę wspominać , ze mała miała najpiękniejsze imię i najładniejsze ubranko;-):-Djak tylko chrzestny wyśle mi zdjęcia wstawię :tak:
wybaczcie , że tak krótko , ale czeka na mnie pranie

Myślami jestem z LOtką- trzymam kciuki . Wciąż też wysyłam uściski dla Gosiulek
 
hej

ja Was nie nadrobie czytam w pośpiechu...chyba dopiero jak Igi pójdzie od poniedziałku za tydzień do przedszkola...nie wiem w co rece wsadzić..cały week w pracy ...dom wariatów :-/
 
reklama
ana, fajnie,ze jestes. przygod z samochodem nie zazdroszcze i wspolczuje, wazne,ze dotarliscie do domu :tak:
dziunka, a po drodze wpadnij jeszcze do mnie i ogarnij pokoj mojego dziecka, bo ona musi byc mistrzynia swiata w generowaniu balaganu :eek: tez jestem na etapie pakowania ogorkow w sloiki, juz mi sloikow brakuje, bo troche zostalo z zeszlego roku
martolinka, super,ze chrzciny sie udaly. sukienka Ali byla przepiekna :tak: czekamy na foty

mloda od rana niewie czego chce, od wczoraj meczyla mnie o pomalowanie jej twarzy,wiec jak tylko wstala to zaczela sie upominac. pomalowalam,a ta 5 min pozniej sie podrapala i rozmazala polowe, nastepnie stwierdzila,ze chce zmyc kawalek nosa....

gosiulku,donosze,ze zaskoczyla mnie i bardzo chetnie wypila ten syrop z buraka i miodu. nie chciala sprobowac,ale jak sprobowala to juz poszlo, bo ona uwielbia miod i je lyzkami. pozatym dosc chetnie pije sok jablkowy, wiec czesto przemycam w nim troche buraka i selera naciowego albo marchewki. smaku nie zmienia zbytnio, tylko kolor jest inny
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry