cześć dziewczynki

Powróciłam

chociaz widze że wcale nie tęskniłyscie
Nadrobiłam dziś wszystko na telefonie, no ale niestety już zapomniałam co która pisała, musicie mi wybaczyć - odniose się tylko do tej strony.
Kilolku, z nowymi butami ja mam zawsze masakrę, w ogóle nie mogę żadnych butów poza japonkami nosić na gałe nogi. Kupiłam sobie baleriny takie skórzane i chyba musze komuś oddać bo nie dam rady w nich chodzić

. Co do włosów to platyny ci nie polecam bo będziesz mieć odrosty po miesiacu i będziesz musiałą często farbować a taki rozjaśniacz bardzo niszczy włosy. Poza tym przy gromadce nie będziesz pewnie miałą zcasu na takie częste farbowanie wiec będziesz sie źle czuła z odrostami.
Etna, ja też zawsze się smucę jak książkę kończę. A nawet jak jakiś film ulubiony czy serial się kończy

Jako dziecko strasznie płąkałam jak w ferie kończyły się takie stare angielskie opowieści z Narnii

))) A teraz skończyliśmy zM ten Czas Honoru ogladać i już nogami przebieram na następną serię.
A co do dreptania, pełzania itd - Etna, nic nie stoi na przeszkodzie :-). Przyponę ci tylko, ze poza tymi słodkimi dźwiękami jest też jęczenie i wrzeszczenie
Nie bedę się rozpisywac tym razem mimo, ze mam mnóstwo do powiedzenia, ale potem znowu nie bedziecie ogarniać moich postów

.
W skróce, nad morzem było bardzo fajnie, pogoda nam się udała rewelacyjnie, ale:
- pakowanie doprowadziło mnie przed wyjazdem do takiej rozpaczy, że prawie plakałam. Spowortem pakowanie zajęło nam też 5 godzin więc... masakra.
- dzieciaki w nosie miały plaże

to znaczy Ala kopała w piachu ale wody się boi i już. Wojtek darł się cały czas i wisiał mi na cycku wiec plażowanie zrobiliśmy raz, a poza tym spacery i rejs galeonem na Westerplatte. I dobrze bo ja plażować nie cierpię - polubię jak będzie można z dziećmi zakmki budować albo w piłkę pograć. Ala najbardziej z wyjazdu ukochałą place zabaw.
- pobyt z 3 małych dzieci na 50 metrach okazał się na szczescie znacznie łatwiejszy niż myslałam
Szkoda, ze nie udało nam się spotkać we 3, ale trochę trudno było mi zaplanować coś na konkretną godzinę, o Wojtuś niezbyt współpraował, a dodatkowo byliśmy dość "zwiazani" z naszymi znajomymi no i trodno było się pozierać z wyjściem itd. Spotkałyśmy się 2 razy z MArtolinką

. Raz na placu zabaw, gdzie udało się chwilę ppogadać, ale cóż - Wojtuś na cycku wisiał, dobrze, ze chociaż Alą M się zajął. Ala zaprezentowała się ze swojej najbardziej gburowatej strony - ani e ani me, także Marta już pewnie nie uwierzy mi nigdy w żadne moje opowieści o jej zachowaniu. A drugi raz spotkałyśmy się same na ławce pod moim blokiem i to był prawdziwy relaks, pierwszy mój taki swobodny wieczór (no nie przesadzajmy - 1,5 godziny) od narodzin Wojtusia.
No i cóż, chyba tyle.
Postaram się być teraz bardzij na bieżąco.. Ciężki tydzień przede mną. Jutro mój zespół z pracy się spotyka wieczorem i bardzo chcę iść chociaż na chwilę, a że M musi po urlopie nadrabiać w firmie to idę z całym inwentarzem. Zobaczymy jak to bedzie

We wtrek szczepienie Wojtka, w środę M ma urodziny i chcę zrobić tiramisu, w czwartek musimy z Alą upiec muffiny na pożegnanie żłobka i zrobić laurkę. A w piątek to pożegnanie, aż się boję...
Nie wiem czy wam pisałam ze 3 opiekunki ze żłobka zabierają 3 dzieci które odchodzą teraz do przedszkola w niedzielę do teatru i na lody - same to zaproponowaly
No dobrze, nie katuję już o mnie i pozdrawiam was cieplutko.