Goska82
M i K moje szczescia:-)
hej laseczki:-)
ja tez slyszalam ze od tych witamin rodza sie duze dzieci czego ja bylam przykladem bo bralam je w pierwszej ciazy i Maja sie urodzila 4200wiec sporo jak na dziewczynke:-)teraz tez zastanawiam sie czy nie brac np co dwa dni witamin albo pod koniec ciazy odlozyc witaminy bo wole jednak urodzic troche mniejsze dziecko:-)Ja biorę też feminatal N i moje dzieciątko jest bardzo duże w 27 tyg 1300 i lekarz powiedział że to będzie duży chłopczyk i ze mogę daleć brac witaminki no i to zelazo. Tylko ja chyba zrezygnuje z tych witamin bo on powiedział ze bede miala duze dzieciatko i troche mam stracha, ale na razie sie zastanawiam.
witaj wsrod nas:-)Witam was serdecznie, dopiero zarejestrowalam sie na to forum, mieszkam w USA, termin mam na poczatek listopada i bede rodzic w domu pod opieka poloznej i douli.
To nasze pierwsze, wymarzone dziecko, w dodatku dziewczynka(Izabelka).
pozdrawiam serdecznie!
Daga
u mnie tez 2cykl i to po odstawieniu tabsow...bo mi gin powiedziala ze nie trzeba czekac 3mce na odtrucie organizmu po tabsach..i tez tj Ty zaczelam brac folik jakies poltory mca przez zajsciem w ciaze tak profilaktycznie:-)i nie sadzilam ze sie uda zaciazyc gdyz serduszkowalismy 2razy w ciagu dni plodnych a tu prosze taka niespodzianka:-)Dziewczyny u nas tez podobnie bylo... oficjalnie w 2 cyklu staran sie udalo... ale wczesniej tez niby od niechcenia zapominalam tabletek, potem czekajac te 3 miesiace na odtrutke po tabletach i zasuwajac kwas foliowy tez liczylam ze moze sie uda i zawioda pewne srodki... ale udalo sie wtedy kiedy mialo sie udac
Ja sie znowu poplakalam bo... ja dawalam probke a moj mial sprawdzic test... pytam sie i jak... a ze prysznic bralam to nie zabardzo mine jego widzialam i slysze ze niestety nie.... no to ja uronilam lezki... ale po chwile slysze ze nie smuc sie jestes)) to wtedy lzy szczescia - biedak byl tak zestresowany ze musial doczytac na tescie co oznacza I kreska a co II
i sie upewnic... ale myslalam ze go pacne za ten stres
))
troche się stresuje że im tam urodze bo raz że stres a dwa że muszę jechać do Wa-wy a z Bielska to jest kawałek ale tak to jest jak się wszystko zostawia na ostatnią chwilę
nie powiem troche nas to zdziwiło
i najgorsze że nic nie da się nic z tym zrobić...
. Byłam wtedy poza domem, mężowi powiedziałam dopiero po powrocie.. Z duszą na ramieniu, bo akurat przewróciłam swoje życie do góry nogami zawodowo i ciąża była dodatkowym trzęsieniem ziemi.. PODOBNO sie ucieszył:-) A testy zachowałam na pamiątkę:-)


Pogodziłam się z przeznaczeniem i cieszę się, że znów będzie ktoś do wzajemnego kochania miłością bezwarunkową! I cieszę się na sam poród i chwile po porodzie, bo to były najlepsze momenty mojego życia
Najszczęśliwsze, najcudowniejsze! dotyk małego ciałka, które jeszcze jest połączone ze mną pępowiną... i małe usteczka szukające piersi.. i to uczucie napływającego pokarmu... aż mi oczy zwilgotniały...