Hej dziewczynki :-).
Ale mnie dawno nie było. Łoj, ponad miesiac

.
No ale to wszystko przez to, ze nie mielismy łatwego początku. Po wyjściu ze szpitala, po porodzie, byliśmy z malutkim tydzien w domku a potem trafilismy spowrotem do szpitala na dwa tygodnie, tym razem do dziecięcego. A wszystko przez to , ze mały miał żołtaczkę (ale to pół biedy). Do tego wrodzone zapalenie dróg moczowych i przez to wszystko miał skrajną anemię i w rezultacie trafil do szpitala w stanie cięzkim i musiał miec transfuzję krwi. To był najgorszy koszmar jaki przezyłam w życiu bojąc się o życie swojego dziecka i patrząc jak cierpi i płacze przy każdym kłuciu i zmianie wenflonu. Biedaczek był 5 dni pod kroplówką i pod lampą. Potem było jeszcze zagrozenie ,że moze miec chora nerkę bo usg nie było za ciekawe ale po cystografii okazało się , ze wszystko z nerkami jest w porządku a zmiany są po zapalne. W międzyczasie po usg głowki okazało się , ze mały miał jeszcze mikrowylewy do mózgu III stopnia ale po konsultacji z neurologiem wyszło , że z małym nic groxnego sie nie dzieje i oprócz słabszego napięcia miesniowego nic nie wskazuje na to zeby były jakies negatywne skutki tego. Teraz oczywiscie czekają nas kontrolne usg głowki po nowym roku, badania krwi i posiewy moczu. Karol cały czas bierze żelazo i modlę się żeby okazało sie , ze dobrze się wchłania i hemoglobina bedzie w styczniu juz w normie.
A tak w ogole to Karol jest małym głodomorkiem i wazy teraz juz jakies 5 kilo albo nawet ponad (wychodząc ze szpitala miał 3080:-)). Ja mam duuuuuuuzo pysznego mleczka i nie ma problemu z karmieniem. Mały jest boski i kocham go ponad życie. Jak narazie się wysypiam bo malutki budzi sie w nocy dwa razy na jedzonko, a jak tylko zasypia w ciagu dnia to ja odrazu zabieram sie do roboty w domku i az sie dziwię jak dobrze sobie to organizuje

.
No , to tyle na razie. Napewno nei nadrobie wszystkiego o czym pisałysie, a żałuję ze mnie nie było, no ale cóż, życie.
Pozdrawiam wszystkie maminki. Mam nadzieję, ze nie zapomniałysie o mnie :-)