reklama

Listopad 2010

reklama
ja się staram żeby synek zasypiał w łóżeczku a nie bujać go i kłaść do łóżeczka jak zaśnie bo wtedy to tak jakby nie zasnął w łóżeczku, tylko czasem to wymaga anielskiej cierpliwości jak już zasypia i znów zaczyna płakać... biorę go na rączki na chwile i odkładam i tak po kilka razy aż zaśnie, czasem trwa to dobrą godzinę ale się udaje :) mama jest konsekwentna :)
 
Hej dziewczynki :-).

Ale mnie dawno nie było. Łoj, ponad miesiac:sorry2:.

No ale to wszystko przez to, ze nie mielismy łatwego początku. Po wyjściu ze szpitala, po porodzie, byliśmy z malutkim tydzien w domku a potem trafilismy spowrotem do szpitala na dwa tygodnie, tym razem do dziecięcego. A wszystko przez to , ze mały miał żołtaczkę (ale to pół biedy). Do tego wrodzone zapalenie dróg moczowych i przez to wszystko miał skrajną anemię i w rezultacie trafil do szpitala w stanie cięzkim i musiał miec transfuzję krwi. To był najgorszy koszmar jaki przezyłam w życiu bojąc się o życie swojego dziecka i patrząc jak cierpi i płacze przy każdym kłuciu i zmianie wenflonu. Biedaczek był 5 dni pod kroplówką i pod lampą. Potem było jeszcze zagrozenie ,że moze miec chora nerkę bo usg nie było za ciekawe ale po cystografii okazało się , ze wszystko z nerkami jest w porządku a zmiany są po zapalne. W międzyczasie po usg głowki okazało się , ze mały miał jeszcze mikrowylewy do mózgu III stopnia ale po konsultacji z neurologiem wyszło , że z małym nic groxnego sie nie dzieje i oprócz słabszego napięcia miesniowego nic nie wskazuje na to zeby były jakies negatywne skutki tego. Teraz oczywiscie czekają nas kontrolne usg głowki po nowym roku, badania krwi i posiewy moczu. Karol cały czas bierze żelazo i modlę się żeby okazało sie , ze dobrze się wchłania i hemoglobina bedzie w styczniu juz w normie.
A tak w ogole to Karol jest małym głodomorkiem i wazy teraz juz jakies 5 kilo albo nawet ponad (wychodząc ze szpitala miał 3080:-)). Ja mam duuuuuuuzo pysznego mleczka i nie ma problemu z karmieniem. Mały jest boski i kocham go ponad życie. Jak narazie się wysypiam bo malutki budzi sie w nocy dwa razy na jedzonko, a jak tylko zasypia w ciagu dnia to ja odrazu zabieram sie do roboty w domku i az sie dziwię jak dobrze sobie to organizuje :tak:.

No , to tyle na razie. Napewno nei nadrobie wszystkiego o czym pisałysie, a żałuję ze mnie nie było, no ale cóż, życie.

Pozdrawiam wszystkie maminki. Mam nadzieję, ze nie zapomniałysie o mnie :-)
 
edytka - ja też staram się tak robić:) Nie zawsze się udaje ;) dziecko powinno budzić się w miejscu w którym zasnęło, żeby nie było zaskoczone.

To teoria Tracy Hogg. Akurat jedna z niewielu, z którymi się nie zgadzam.
Po pierwsze większość dzieci zasypia w foteliku samochodowym podczas jazdy samochodem i nie budzi się nawet kiedy jazda się kończy. Zostawiłybyście dziecko w tym foteliku, żeby się obudziło tam gdzie zasnęło czy na siłę wybudzały?
Po drugie wielu dzieciom (już starszym i bardziej świadomym) zdarza się usnąć u rodziców na rękach czy na kolanach, np. kiedy razem oglądali bajkę na TV. Będziecie wybudzać dziecko i przenosić bądź prowadzić do łóżeczka, tylko po to, żeby koniecznie obudziło się tam gdzie zasnęło?
Po trzecie... Moje dziecko, na obecnym etapie, bywa bardziej zaskoczone jak się obudzi w ogóle niż jak się obudzi w innym miejscu niż zasnęło. Z prostej przyczyny, dzieciom na tym etapie jest absolutnie wszystko jedno gdzie, byle było ciepło i bezpiecznie i najlepiej jakby pachniało mamą.
 
Ja też nie zgadzam się z tą teorią, mój zasypia w różnych miejscach, u nas, w bujaku, foteliku... pozycje czasami pół leżące i zawsze przenoszę do łóżeczka. Budzi się normalnie nie wygląda żeby był w szoku. Zastanawiam się nawet czy on pamięta gdzie zasnął...
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry