Dziewczyny, nie ma co mnie podziwiać, bo każda z Was by rehabilitowała dziecko, gdyby tego potrzebowało.
Ja to sobie wyrzucam, że coś robię nie tak, czasem może za krótko itp., bo ostatnio uświadomiłam sobie, że moje dziecko ma 15 miesięcy, a jeszcze nie siedzi

Niby jak spotykam się z fizjoterapeutką, to robię wszystko dobrze, ale nie wiem, może za mało...
Diabliczka, profesjonalne opisy znajdziesz w necie, w skrócie ta metoda polega na tym, żeby wyzwolić w dziecku prawidłową reakcję. Zakłada ona, że każde dziecko w momencie narodzin ma zapisane w mózgu prawidłowe wzorce ruchowe, tylko niektóre dzieci/dorośli (bo stosuje się tą metodę także u dorosłych, np. po udarach), mają to zablokowane.
Są 3 ćwiczenia - na plecach, na boku i na brzuchu, tylko że są bardzo różne warianty i trzeba je modyfikować wraz z tym jak dziecko rośnie i staje się coraz silniejsze, no bo wyrywa się i stosuje różne uniki.
Układa się dziecko w określonej pozycji, unieruchamia i jednocześnie stymuluje specjalne strefy, których jest bardzo wiele na ciele, po to, żeby wyzwolić impuls, który dotrze do mózgu, odblokuje wzorzec i wyzwoli reakcję. Trzeba obserwować bacznie dziecko, określone mięśnie, głowę, paluszki, każdy najmniejszy ruch i po tym widać, czy ćwiczy się prawidłowo. To nie boli - oboje z mężem przetestowaliśmy na sobie u fizjo - ale dziecku jest niewygodnie, nie może swobodnie się poruszać, no i trochę to trwa, więc przeważnie płacze albo wręcz się wydziera

Ciężko to na początku znieść, ale trzeba zrozumieć cały ten mechanizm i że naprawdę nie dzieje mu się krzywda. Obecnie na szczęście Małgosia ćwicząc ze mną czasem w ogóle nie płacze, a czasem tak, ale nie tak bardzo jak kiedyś, albo jak ćwiczy z nią fizjoterapeuta. Po prostu przyzwyczaja się do dotyku, bliskości, czasem się śmiejemy razem na ćwiczeniach, ona za wszelką cenę chce się odwrócić do mnie buzią, żeby mnie zobaczyć i uśmiechnąć się do mnie

A jak ćwiczy z nią obca osoba, to od razu strasznie płacze.
Te ćwiczenia trzeba robić 4x dziennie, w odstępach 1,5-4 godz.
No ale czasem mamy jakieś wyjazdy, wizyty i wtedy nie ćwiczy cały dzień, a kiedyś fizjo mi powiedziała, że w takich przypadkach warto chociaż raz dziennie. Na początku tak ćwiczyłam, jak udało się np. ok. 14 wrócić, to starałam się nawet wszystkie, ale dla Małgosi te krótkie przerwy to za mało, bo jest zmęczona, potem ja ją układam itp., a ona sobie leży jak flaczek i nic się nie dzieje, więc musi dłużej odpocząć pomiedzy. Ostatnio jednak tak mnie męczą wyjazdy, że jak wracamy, to już robię wolne i dlatego zarzucam sobie, że za mało się przykładam
Zapomniałam dodać, że każde ćwiczenie robi się 4x - po 2x na każdą stronę, czyli jedna sesja to 3 ćwiczenia x 4 powtórzenia.