Wygląda na to, że ja szyjkę mam mierzoną "na oko", a raczej "na palec" i tylko sprawdzana, czy zamknięta... W zeszłej ciąży na początku miałam mierzoną usg dopochwowo dopóki nie zrobił mi się tam polip, bo potem lekarka nie chciała go naruszać, a teraz ani razu, a nic tam nie mam... Muszę koniecznie zapytać na kolejnej wizycie, choć ufam też doświadczeniu... W sumie to pamiętam, że w szpitalu nawet ordynator sprawdzał ręcznie wszystkim...
Keejti, mi po cc zabrali od razu Małgosię na IT, więc zupełnie inna sytuacja, ale była dziewczyna, która urodziła przez cc w 40 tc i wszystko było dobrze, to przywieźli jej dziecko jeszcze tego samego wieczora (ja miałam o 15:30 cc, a ona po mnie). Na noc położne ją zabrały, bo ona jej nie chciała, mówiła, że ją bardzo boli i nie może się ruszać, nawet jak przyszło do wstawania, to zebrała się dopiero pół dnia po przykazie, bo położna na nią nakrzyczała, że dalej leży...
Ciuszki niby trzeba było mieć swoje, ale dzieci w większości ubrane były w szpitalne rzeczy i w sumie mi to pasowało, jakbym chciała, to mogłam przebrać w swoje jak już ją dostałam i ja się nią zajmowałam, na pewno nikt by słowa na to nie powiedział.
Tata po porodzie tylko przez chwilę widział Małgosię, ale potem mógł pójść na IT w każdej chwili i od następnego dnia też tam chodziłam, karmiliśmy ją sami i przewijaliśmy.
Mamo czwórki, ja też wcześnie miałam krzywą, tak samo w poprzedniej i wtedy moja endokrynolog, która jest też diabetologiem kazała mi właśnie sprawdzać na czczo. Na szczęście nigdy nie miałam problemów z cukrem i nie mam ich nadal. A pieczywo chyba można z mąki nieoczyszczonej czy nic? Jak Ci nie smakuje takie kupne, to może spróbuj w domu piec, o ile oczywiście masz na to czas i ochotę, będziesz miała pewność, co jest w środku. Ja jestem antytalenciem kulinarnym, ale koleżanki mają te urządzenia do wypieku chleba, co ambitniejsze pieką w piekarniku, no i pyszne są te domowe
