Hej.
Milia- rozumiem Twoje rozgoryczenie bo u nas niestety trwa wieczny remont

Mąż zanim z jednym skończy to już jakąś kolejną rzecz trzeba robić. Tym razem zainwestowałam trochę więcej w farby i kupiłam wszystkie satynowe- zmywalne. Są droższe niż zwykłe akrylowe, czy lateksowe ale przynajmniej można spokojnie zmyć ślady ciekawskich łapek na ścianie, ewentualnie jakieś wizje artystyczne w postaci rysunków dzieci.
Lewatywkę miałam raz w szpitalu i dwa razy robiłam sobie w domu rano przed cc. Kupowałam wlewkę Enema , nie wiem jak to będzie teraz bo niestety ostatnią dobę spędzę w szpitalu , a tam w kilkuosobowej sali gdzie ubikacja jest oddzielona tylko drzwiami to jakoś bardziej krępujące mi się wydaje

Chyba, że zrobię w domu rano bo i tak chyba od 11 w dzień przed zabiegiem nie wolno jeść.Chociaż dokładnie nie pamiętam. Co do golenia to ja już jestem w tej kwestii całkowicie przygotowana od tygodnia, tak w razie W.
Jeśli chodzi o świecenie tyłkiem przed lekarzami to jakoś mi to nie przeszkadza. Gorzej drażni mnie to, że w szpitalach teraz nie ma wyznaczonych godzin odwiedzin i niestety u niektórych pacjentek rodziny siedzą cały dzień. Po cesarce, jeszcze z cewnikiem jest to mega wkurzające. Nie bardzo jest jak wstać, żeby nie mieć wszystkiego na wierzchu. Wg mnie takie przesiadywanie to przeginka. Ostatnio jak rodziłam u jednej pacjentki przesiadywała dosłownie cała rodzina- po 3-4 osoby, zmieniające się co kilka godzin. Miałam serdecznie dosyć. W końcu mąż załatwił mi salę jednoosobową bo akurat była wolna i wtedy za nią nie płaciłam, teraz planuję dzwonić i pytać , czy dalej w szpitalu mają za opłatą jednoosobową salę poporodową. Jeśli tak to na 100% się zdecyduję.