Em Ka może powiadomić jakieś lokalne Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, zapytać weterynarza jakiegoś, czy nie zna osób, zajmujących się adopcją?
Trudno mi odpowiedzieć na Twoje pytanie na temat ZD, Małgosia jest jeszcze malutka i na szczęście nie ma wady serca ani układu pokarmowego, a to się dość często zdarza. Ma wadę wzroku i słuchu, niedoczynność tarczycy, osłabione napięcie mięśniowe - wiec ciągła rehabilitacja, nie siedzi, nie raczkuje, większość tych dzieci osiąga te i inne umiejętności znacznie później od rówieśników. Przez osłabione napiecie ma również ciągle otwartą buzię, wysunięty język, który spowodował już przodozgryz, poza tym wiotkie są nie tylko mięśnie odpowiadające za ruch, ale wszystko - chrząstki w uszach, krtań, więzadła oczu, przez to często jest zez.
Rehabilitacja jest bardzo uciażliwa, mamy 4x ćwiczenia metodą Vojty, 3x masaż ciała i buzi, 3x masaż buzi na zewnątrz i w środku od ortodonty + rozciąganie i bandażowanie stóp. Kupa czasu, siły i kasy.
Ale chyba przede wszystkim to upośledzenie umysłowe w jakimś stopniu, my nie wiemy jeszcze jak głębokie u naszej córci, ale ZD zawsze się z tym wiąże. Owszem, są osoby, które kończą studia, ale to są wyjątki.
Z wiekiem następują zmiany w mózgu bardzo podobne do tych w chorobie Alzheimera, więc wydaje się, że stopniowa demencja niestety jest nieuchronna, do tego obawa, co kiedyś będzie z dzieckiem, kiedy rodziców zabraknie...
To 1:257 to ryzyko podstawowe czy skorygowane? Na jakiej podstawie tak Ci wyszło, jeśli mogę spytać? Wiek, obciązenie genetyczne?