Nie no moje moze na koncu wiecej przybierze

corka jak sie urodziła miala 3600g i 53 cm wiec byla krotka ale okraglutka
Oczywiście, że tak! W ogóle uważam, ze teraz chodzi tylko o to, że nasze dzieci rosną, przybierają (a my z nimi haha), że cieszymy się, że są zdrowe, a nie licytujemy wagą czy długością, bo przecież każda z nas jest w innym tygodniu i dniu ciąży, kiedy indziej miała owulację, dodać jeszcze trzeba, że dzieci rosną własnym tempem - raz szybciej, raz wolniej, przyśpieszają, zwalniają, no i są drobniejsze dzieci i większe, ale to nie świadczy o zdrowiu - jeżeli wszystko jest w granicach norm wyznaczonych przez lekarzy

Nie wspominając o tym, że jak się mierzy takie maleństwo to wystarczy to pół cm nie policzyć, to ileś mm za mało czy dużo i od razu ta waga skacze od 150 do 200 np.albo odwrotnie. Wydaje mi się, że jak już dziecko większe, tak dobrze powyżej 1kg to wtedy te pomyłki wagowe, czy odchylenia są już mniejsze. W sensie co tam 100g do 1,3kg haha

Rozumiem Cię sama mam chłopca w domu i teraz ma być dziewczynka, cieszę się ale jakoś trudno mi w to uwierzyć, pewnie bym się trochę zawiodła jakby mi teraz powiedzieli że chłopiec. W następny pt mam usg więc zobaczymy. Wiadomo...najważniejsze żeby dziecko zdrowe było.
Ja mam synka w domu i w brzuchu, i jakby mi powiedział, że dziewczynka, to chyba byłoby mi dziwnie. Ale wiem, że w końcu przyzwyczaiłam się do tej myśli, bo kochamy dziecko, a nie płeć

I za każdym razem jak patrzę na te usg, jak do mnie macha rączka albo się rusza to mnie ciągle wzrusza... I w ogóle nie myślę o płci, tylko, żeby zdrowe było i żeby bezpiecznie przyszło na ten świat
Hej dziewczyny [emoji6] wczoraj cały dzień tylko Was czytałam, bo siedziałam u fryzjera a potem wzięłam się za obiad... No i ja czuję jakieś dziwne rwanie, tj wczoraj czułam, dziś jest ok [emoji6] może to ta powiększająca się macica, bo z maluchem w porządku

jejku, coś jakby się ochłodziło, czy tylko mi się wydaje? Bo jakoś lepiej się żyje [emoji23]
U mnie od wczorajszego nocnego i porannego deszczu i burzy koniec upałów i duchoty

Choć u siebie jakiejś różnicy nie widzę, to dużo lepiej wolę taką pogodę niż ten poprzedni zaduch
@Igorowelove ,
@Sasanka14
Niestety, ale u mnie podobnie było. najwięcej mój mąż napatrzył jak do mnie przyjeżdżał, bo stały przed szpitalem, gdzieś za rogiem, choć nie zawsze się kryły

A mój kiedyś przypalał...tzn.nigdy nie palił paczki dziennie, ale np.na imprezie, albo towarzysko jak spotykał się z kimś kto pali. I pamiętam jak 3 grudnia 2011roku zrobiłam test ciążowy...Od tego momentu nie ruszył fajki

Także jestem z niego dumna

