Mama Zusi i Antosia jestem w domu cały czas, siedzę z synkiem 2 lata w domu, do pracy wróciłam tylko na 2 tyg i wtedy synek siedział z moimi rodzicami i nie mieliśmy przymusu go oddawać tylko chcieliśmy. Wydawało mi się że trochę dzikus się zrobił ten mój synuś, brak kontaktu z rówieśnikami tylko ze "starymi ludzmi" czyli nami i dziadkami, ogromny problem z jedzeniem bo ma 3 swoje ulubione zupki i nic innego nie ruszal, nawet nie chciał spróbować innych dan, usypialam go czasami po 2-3 godz leżąc z nim na lozku a w wózku zasypial w parę minut, czasami 3-4 minuty i sam praktycznie do tego wózka wchodził. Teraz od kiedy chodzi do żłobka to je więcej rzeczy, w żłobku praktycznie je wszystko co mu podstawia pod nos o czym nawet nie marzyłam. Sam zasypia na łóżku, trzeba go tylko głaskać po główce bo tak robia ciocie w zlobku, zaczal wiecej mowic. Także plusy są chodzenia do zloba, jedyny minus to to że z nikim się nie bawi tylko taki samotnik jakiś jest i to mi nie pasuje jakoś. Daliśmy go bo wydawało mi się że tak będzie dla niego lepiej bawić się z dziećmi w tym samym wieku, robią tam codziennie coś nowego, nowe zabawy, doświadczenia itd lepiej się rozwija dziecko w takich miejscach moim zdaniem niż tylko w domu z mama. A żłobek mam 20 metrów od mieszkania bo mieszkamy na 1 piętrze a żłobek otworzyli nam na parterze 5 m-cy temu i dlatego skorzystaliśmy bo tak blisko jest
może przesadzam, nie wiem już sama