Dziewczyny,
Nie wiem czy kiedykolwiek Was nadrobie. Ostatnie dni schodza mi na skupianiu sie na narodzinach syna. Od wtorku jestem w szpitalu, ale wychodzi na to, ze bede chyba jednak ostatnia rodzaca na naszym forum...

Wszystko wyglada dosc nieciekawie i jestem troszke zalamana - mialam zalozony cewnik Foleya na 24 h - rozwarcie (1 ciasny cm) zmienilo sie na “2 cm na upartego”. Dzis 6 godzin lezalam natomiast na oksytocynie. Mam zero skurczy, nie odszedl mi czop, nawet brzuch nie twardnieje - nic

Po samej kroplowce czulam sie niby fantastycznie - totalnie zrelaksowana (maz zapalil swieczke, wlaczyl muzyke i zrobil dluuugi masaz), w miedzyczasie zjadlam tez obiad i drzemalam. Fizycznie jestem wiec wypoczeta ale psychicznie... nastawiam sie juz niestety na CC

Trudno mi sie z tym pogodzic, zawsze marzylam o porodzie naturalnym, ale moje cialo odmawia najwyrazniej posluszenstwa i nie wiem jak sie z tym oswoic