Nasza położna to złota kobieta. Towarzyszyła mi na końcówce porodu i dlatego na nią się zdecydowalismy

co prawda wagi nie miała, ale obejrzała krocze, macice, spojrzała w oczy, kazała pokazać język ...

Młodego całego obejrzała dokładnie, sprawdziła odruchy, pokazała jak pępek ogarniac. Poza tym sama sobie poradziła z naszym psem, bo jak przyszła to ja karmilam, a mąż że szpitala nie wrócił (przyszła godzinę wcześniej). A powiem szczerze, że ogarnąć ponad 40 kg obce bydle też trzeba umiec

ja jestem mega zadowolona. A byłam bardzo sceptycznie nastawiona do tych wizyt...