U mnie w miejscowości jest jedna ginekolog na NFZ.. gdzie czeka się na wizytę minimum 2-4miesiace.. baba tyle błędów popełnia,ze była kiedyś na rok zawieszona.. (znajomej mówiła,ze nie będzie mieć dzieci,a w wieku 18lat urodziła.. a teraz ma bliźniaków,jedna dowiedziała się o ciąży w 3-4 miesiącu bo wmawiała jej ze ma guza czy coś.. inna leczyła się z infekcji rok,poszła gdzieś i dziej i zaraz jej przeszło).. reszta lekarzy przyjmuje prywatnie.. Mnie osobiście nie poinformowała mnie o macicy dwurożnej lub ewentualnych wątpliwości,teraz na każda wizytę jeżdżę 15km do miejscowości obok gdzie codziennie inny lekarz przyjmuje na NFZ.. byłam zapisana na lekarza w poniedziałki,2 pierwsze wizyty chodziłam na czwartek (ze względu na plemienia o krwawienia).. A później położna przeniosła mnie sama bez problemów do lekarza na piątek..Może pomysł żeby dojeżdżać do ginekologa?