reklama

Łożysko przodujące

reklama
Pisalas ze masz rzeznie przodujace, a to takie kiedy tylko styka sie z szyjka, jezeli nachodzi to jest czesciowo przodujace, a jezeli zakrywa cala to centralnie przodujace. U mnie 3/4 szyjki jest zasloniete
 
Pisalas ze masz rzeznie przodujace, a to takie kiedy tylko styka sie z szyjka, jezeli nachodzi to jest czesciowo przodujace, a jezeli zakrywa cala to centralnie przodujace. U mnie 3/4 szyjki jest zasloniete
Mam wpisane w USG, ze brzeżnie. I tak mi powiedział lekarz. Ale powiedział tez, ze wciąż 7 mm nachodzi na szyjkę. Tak czy siak ryzyko krwawień jest i tylko cc.
 
Melduuje sie po wizycie u gina. Nic sie nie zmienilo, lozysko nawet nie drgnelo, malego nie mierzyl bo tydzien temu byly pomiary za 3 tygodnie go pomierzy. Mowil ze moge wykonywac lekkie czynnosci domowe wiec nie jest zle... A w szpitalu polozy mnie jak skoncze 38 tydzien na dzien moze dwa przed cesarka... Troche mnie tym rozczarowal... Bo wydaje mi sie ze to bardzo pozno... Ale watpie zeby u mnie tak to przeszlo, czuje sie tragicznie i pewnie niedlugo znowu wyladuje w szpitalu... Byle wytrwac do konca lutego...
 
Przykro mi, że nie drgnęło. Wiesz, są tak różne szkoły z tymi łożyskami. Mój na początku mówił o 30 tygodniu do szpitala, potem przesunął na 35 tydzień gdyby nic się nie działo. Ale od początku mówił, ze 37+0 cesarka. Może u Ciebie jest lepsza sytuacja i stad tydzień później? Ja w domu niewiele robię. Zwykle przygotowuję sobie śniadanie i później przyjeżdża moja mama lub teściowa z obiadem. I siedzą ze mną do powrotu męża z pracy zazwyczaj. Ewentualnie robię herbaty. Prania nie robię. Trochę chodzę po domu. Ale jednak głównie między kanapą a łóżkiem. No i chodzę na takie wolne 20-minutowe spacery raz na dwa dni. Myśle, ze gdybys się czuła bardzo niebezpiecznie, to poproś lekarza, żeby Cię położył wcześniej na oddziale. A skąd jesteś?
 
Do szpitala mam 30 minut autem i trzeba sie przebijac przez miasto... Karetka jechalam niewiele krocej... Bo niestety u nas jest jeden szpital tzw III referencji jezeli dobrze mowie. Wcale nie jest lepsza sytuacja bo lozysko przoduje centralnie, prawie w calosci zakrywa szyjke... Chyba co lekarz to inna szkola po prostu bo babeczka na prenatalnych troche inaczej mowila... Tzn mi sie wydaje tez ze moj gin zdaje sobie sprawe ze bez problemow sie nie obejdzie i tak trafie wczesniej do szpitala, jeszcze najlepsze. Pytam go czy jezeli cudem dotrwam do 38 to bede mogla miec ciecie w szpitalu w ktorym on pracuje czy musze jechac to tego III ref. Nie odpowiedzial mi... Zdalam sobie sprawe po wyjsciu bo tak nas zagadal... Nie chce sie chyba babrac w ciecie z lozyskiem przodujacym bo wiem ze lekarze nie lubia takich operacji, osobiscie slyszalam od lekarza na oddziale... Wizja lezenia prawie do konca marca mnie czeka... Albo krwotoki... Super po prostu. Ciaza to niby taki piekny czas... A dla mnie to koszmar i najgorszy okres w zyciu... Tylko lozko i strach... Marze o tym zeby zaczynal sie marzec a nie luty...
 
reklama
Tobie juz tak niewiele zostalo :) Konczysz 35 jezeli dobrze pamietam. To malenstwo juz sobie poradzi nawet jakby teraz cos sie zadzialo. Pamietaj zeby dac znac co i jak :)
Ja dzisiaj mam 34+4. Ale Ty tez już po 30ym. Z każdym dniem coraz bezpieczniej. Ja dopiero co mówiłam mężowi: Byle dotrwać do końca stycznia! Nie był to łatwy miesiąc, ale zleciał. Tobie zaraz zleci luty. Nie dawaj się tym myślom!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry