Agusiek ja rodziłam na bema i powiem, da się przeżyć, zależy na jaką zmianę i na jaką położną trafisz, jeśli nie masz wygórowanych wymagań to dasz radę, bo wkońcu nie idzie się do szpitala na zabiegi spa, tylko po to by cieszyć się maleństwem. Mi trafił się jeden lekarz - straszny gbur i jedna nieuprzejma położna, ale większość było w miarę ok. Mną zajmowała się położna - anioł, była podczas porodu, szyła mnie tuż po, przyszła później sprawdzić jak się czuje, ale w kulminacyjnym momencie było z siedmioro lekarzy- gapiów, ale to dlatego że nie mogłam wypchnąć synka i obawiali się, że będzie trzeba mnie ciąć, u mnie poród postępował dość szybko i po dwóch dniach byliśmy w dom. Zapamiętaj jedno - wszędzie trzeba walczyć o swoje, w końcu ty jesteś pacjentką i masz swoje prawa, więc w razie w upominaj się o nie. Nastaw się pozytywnie, będzie boleć, ale jak ci maleństwo położą na brzuchu, to zapomnisz o wszystkim złym i utoniesz w miłości do twojej kruszynki.