Ad porodu - gdybym teraz była przed pierwszym porodem to wzięłabym swoją położną. W sumie leżałam 12 godzin (pod oksytocyną, z zakazem ruchu), mąż przez większość czasu nie mógł wejść, położne były dość zajęte, lekarza widziałam z 4 razy. Nie mam pretensji do personelu, bo nie mieli powodu by przy mnie siedzieć, ale psychicznie czuła bym się zdecydowanie lepiej, gdym miała przy sobie kogoś zorientowanego w temacie.
Bozienka - widzisz, wszystko poszło nie tak - zima miała być u mnie, nie u Ciebie ;-)
Carolajna - brrr... Ja siedzę w domu (teoretycznie 21 stopni), ale bez wełnianych skarpet i grubej bluzy zamarzam .
Novaspace - ja średnio co trzeci dzień mam taki, że domownicy powinni się ewakuować. Jeszcze mąż w pracy zawalony robotą, więc chętnie by zrobił teraz kilka nadgodzin. Dobrze, że jutro sobota :-)