Natka - ewidentnie powinnaś skończyć z artykułami ;-) co do śluzu to to co opisujesz brzmi normalnie (przynajmniej ja mam podobnie). To raczej wodnisty śluz (w dużych ilosciach) by mnie stresował. I wydaje mi się (bo praktyki z odchodzącymi wodami akurat nie mam), że jakby się sączyły to miałabyś ciągle mokro.
Bozienka - z tym szpitalem to faktycznie są plusy i minusy. Na pewno wolałabym zostać w domu, ale z drugiej strony perspektywa spokoju psychicznego (bo w razie czego personel jest na miejscu), odpoczynku od wszystkiego, a do tego opcja przeczytania kilku książek nie wydaje się taka zła ;-) no i w razie czego masz nas :-)
Magmich - a na śniadanie to może jakiś twarożek z przyprawami lub na słodko, albo jajka? I przyznam się, że ostatnio podgryzłam kawałek wędzonego łososia (co prawda wędzony na gorąco, ale jednak). Też ciągle za mną chodzi...
I teraz też mam ochotę na coś. Nie wiem co prawda na co, ale liczę że w lodówce coś się znajdzie... A na razie relaksuje się w wannie. Mmmm