Używasz bardzo starej przeglądarki. Nasza strona (oraz inne!) może nie działać w niej dobrze. Naprawdę czas na zmianę na przeglądarkę, która będzie bezpieczna i szybka, na przykład darmowego Firefox, albo darmową Operę. Obie są bardzo szybkie, bezpieczne i wygodne.
Albo mieć swojego lekarza albo trafić do szpitala gdzie najważniejsze decyzje podejmuje jeden. U nas tak jest, lekarze się zmieniają ale szef jest jeden i decyzje o wywołaniu czy cc podejmuje on/ona, nikt nie może sobie ot tak zmieniać.
sojnabig współczuję Ci tej sytuacji, a Ci lekarze to mają nasrane we łbach mam nadzieję, że Twoje maleństwo samo szybko zdecyduje, że chce wyjść bez pomocy tych konowałów
Dziwi mnie ten szpital, gdzie jest sojnabig.. no kurde, raz ze cc, a raz ze nie, ze czekamy jeszcze 3 dni. Zdrowie psychiczne pacjenti tez tzreba wziac pod uwage!! i wogole, cyrk na kolkach
Sojnabig wiem, że było to poruszane ale w necie jest gdzieś pokazane jak sutki masować. Mam koleżankę, której bardzo to pomogło ale ona mówi że między nadążam robiła przerwę 15 min. ewentualnie prysznic i od nowa. Była mogą zdeterminowana. Spróbuj może się uda.
Nie załamuj się popatrz na tych lekarzy jak na debili i myśl o tym, że skończy się zaraz wszystko.
Hej dziewczyny, trzymam bardzo mocno kciuki za rodzące dziś
Sojnabig - biedaku, aż nie wiem, co Ci napisać mogę się tylko domyślać, co tam przeżywasz... Kiedy ja byłam w szpitalu w lipcu to też co obchód, to inne decyzje, ale i tak najgorsze było czekanie. Ale to co tam wyprawiają u Ciebie to spora przeginka :/ postaraj się jakoś trzymać, my tu wszystkie jesteśmy myślami z Tobą!
a dla odmiany małżon mnie wkurzył, mówiąc, że myślę tylko o sobie, bo dzieci do babci wysyłam dzisiaj a nie jutro, bo nie będzie miał go kto na imprezę zawieźć i odebrać, jak je jutro odbiorę - a ja przecież tylko ogarniam do końca dom przed porodem, żeby nic nie musiał robić (a zastanawiam się, czy mu nie zostawić tego wszystkiego do ogarnięcia samemu, jak ja sobie będę spokojnie w szpitalu leżeć)
i jeszcze mnie pyta co ja taka nerwowa jestem no tak cały pokój małej do wysprzątania ponownego po rozwaleniu ściany, ale co tam... mam być szczęśliwa
Ja tam nic nie ogarniam...przed porodem.. malz ma dwie rece takie jak moje poradzi sobie. Zreszta on obtrzaskany jest w domu, bo ja z tymi problemami z szyjka co mialam to od wrzesnia nic w domu nie robilam
ja to z tych co generalnie lubię zrobić sobie sama a mój małżon to po 2 latach od remontu kuchni, skąd wziąć wie, ale gdzie odłożyć to już nie koniecznie jak urodziłam młodszego to owszem, jak wróciłam do domu to był porządek, ale w kuchni wszystkiego szukałam - teraz też pewnie tak będzie
Ja wczoraj byłam na męża wkurzona. Potwierdziło się ze jak facet wyniesie śmieci to myśli z cały dom posprzątał... Jak byłam tydzień w szpitalu to mnie wyjątkowo pozytywnie zaskoczył bo nie było wielkiego bałaganu ale stres mam zawsze jak go z dziećmi zostawiam samego. Nie dlatego że nie umie się nimi zająć tylko dlatego ze im na wszystko pozwala, karmi słodyczami, bajki włącza a mnie szlag trafia