Pierniki upieczone, Adam najadł się surowego ciasta - "mamusiu jak pachnie!" - no chyba za mocno pachniało, skoro się pokusił na surowe

Odwróciłam się wstawić partię do piekarnika, patrzę, a on coś mieli w buzi

Potem upieczone też jadł, przy trzecim założyłam szlaban, bo musiałabym zaraz piec kolejną partię

Oczywiście sto razy pytał dlaczego nie można ich jeść skoro są dobre

(w ogóle ma fazę na "dlaczego?", szału można dostać z tymi pytaniami). Jutro zdobimy. Salon sprzątnięty, miejsce na choinkę zrobione. Dwie pralki uprane, to, co trzeba było, uprasowane. Juto zagonię męźa do sprzątania kuchni, niech myje lampę, fronty itp, bo ja nie dam rady tego zrobić, a ciągu tygodnia powolutku sobie sprzątnę łazienki i jakoś to będzie.