Miałam to samo z wodą, aż w końcu ogarnęłam, że na drugim końcu szpitala jest automat

Podobno jakiś bufet jeszcze był, ale nie wiadomo w sumie gdzie. Przez tego covida faktycznie był dramat.
Co do pokarmu, to jak dziś odciągałam krócej, a częściej to się okazało, że mam go całkiem sporo, więcej niż Czarek je, tyle, że ja z cyca go rzadko karmię, bo wciąż mam te piersi poranione no i też nie wiem, ile on wtedy zjada, ale liczę, że położna pokaże jak poprawnie go przystawiać, żeby mnie nie bolało, a i żeby on się najadał, bo to odciąganie i karmienie do tego mm to chyba na dobre mu nie wychodzi, ale szczerze będę odliczała dni do czasu aż będę mogła wprowadzać jakieś normalne pokarmy - cyc nie dla mnie.