Ja to mam lekkiego doła już i zaczynam sama na siebie w głowie najeżdżać. Generalnie od początku mieliśmy ustalone, że dziecko będzie spało u siebie w pokoju i w swoim łóżeczku. Mój mąż bardzo nie chciał żeby spała z nami w sypialni i to rozumiem, on ma twsrdy sen, też by się bał o jej bezpieczeństwo. Kupiliśmy do jej pokoju rozkładaną jednoosobową sofę, bałam się śmierci łóżeczkowej więc miałam tam spać i mieć ją na oku. Ale nasze dziecko jest nieśpiochem od początku

i od jakichś 2 mcy mamy system, po wieczornym kąpaniu mąż ją karmi i ogarnia, ja idę spać do sypialni, po nocnym karmieniu (między 24-2) się zmieniamy i on idzie spać przed pracą do sypialni a ja drepczę do niej. Tym sposobem każde z nas ma trochę snu, ja siedząc z nią czasem przez całą noc przesypiałam max 2 godziny i po prostu padałam ze zmęczenia

tylko ostatnio już miękka jestem i jak widzę, że ona w łóżeczku po 15 min znowu się rzuca a na rękach śpi to często po godzinie przytulania mam dość i kładę ją do siebie na kanapę. Tak zdarza jej się pospać, chociaż też nie zawsze. I boję się, że ją przyzwyczaję ale już mam dosyć niespania od północy