No dokładnie, znam to ! Jak wychodzę wieczorem z koleżanką, to młody śpi, więc co to za opieka ? A słyszę, że przecież z nim siedzi.
Mój facet nie ma prawka, jakoś go nigdy nie ciągnęło, więc zakupy, lekarze, mechanicy wszystko ja. Nawet teraz muszę go do pracy zawozić, więc wstaje o 5 rano, wiozę go i wracam do domu, coś ogarnąć, jakąś drzemka jak młody pozwoli, odebrać starego i tak cały tydzień. Potem przychodzi niedziela i zero zrozumienia, że ja muszę odespać.. spimy tyle samo, ja jeszcze wstaje na karmienie i jakoś ja nie muszę odpocząć..
Już nie wspomnę, że on w ten jeden dzień w tygodniu bałagani tyle co ja w miesiąc, nawet talerza nie potrafi odłożyć, więc od tygodnia nie sprzątam, a chata wygląda jak menelnia.