Jesteśmy razem już prawie 6 lat i różne problemy mamy za sobą, także te łóżkowe. Jest ode mnie 6 lat młodszy, ale prawda jest taka, że dotąd żaden starszy ode mnie facet nie był tak dojrzały jak ten i z żadnym nie miałam takiej prawdziwej relacji. Generalnie nie lubię takiego gadania, czy to starszych osób, czy to "bardziej doświadczonych", które przekładają swoje życiowe doświadczenia na życie innych i zawsze wiedzą lepiej... Pamiętam jak najpierw starsza siostra mi mówiła "eee młodszy taki, zajarany piłką nożną, nie będzie miał dla Ciebie czasu, nic z tego nie będzie", a później w pracy mi koleżanki mówiły "jeszcze krótko jesteście razem, po latach będzie inaczej" albo "zobaczysz, jak zamieszkacie razem, wszystko się zmieni", "zobaczysz, będzie dziecko...", no i co? Zmieniło się tyle, co w życiu, ale nie czuję, żeby wpłynęło to jakoś negatywnie na naszą relację, prędzej z każdym rozwiązanym problemem ją umacniamy. Dopóki 2 osoby chcą być razem i to czują, to nie ma problemów, których nie można pokonać. A co ma być, to i tak będzie, nie na wszystko mamy wpływ.
Co do namiętności - jasne, że jest w związku ważna, ale nie zawsze jest tak, że jak są z tym problemy, to zaraz się zdradza, nawet mimo nadarzającej się okazji, każdy ma swoje priorytety i sumienie. Każdy sam dokonuje wyborów.
Haha ja też go nie zapraszam na fizjologiczne seanse, ale się nie wstydzę i w zasadzie to tylko dzięki niemu tak zmieniłam podejście, prędzej on się zamyka w łazience niż ja