Jeszcze nie przeczytałam wszystkiego ale w temacie zwierząt, miałam 2 koty kochałam jak dzieci, mój mąż niezbyt przepadał za nimi ale jakoś było. Urodziło się dziecko Zuzia brytyjka miała to zdecydowanie w czterech kocich literach. Za to Nikodem fachowiec ale panicz wielki zrobił się mega agresywny. Dałam im rok to kończyło się tak że kot i raczkująca Wiki spotykali się w połowie trasy i patrzyli na siebie, ona się śmiała że kotek a ten się na nią rzucał. Oj płacz był jak podjęłam decyzję o oddaniu, mąż był szczęśliwy. Plus taki że trafili do domu gdzie głupio to zabrzmi naprawdę mają dużo lepiej niż u nas.