Po dwutygodniowym siedzeniu w domu wzięło mnie na odwiedzenie poczty - awizo listonosz zostawił, jak byłam u lekarza :/ W sumie przespacerowałam się jakieś 3 km i po powrocie do domu ledwo byłam się w stanie ruszać... Może częściej będę robić takie spacerki, to wykurzę córkę z brzucha!
Czy u Was też wszyscy zawirusowani? Ja już drugi tydzień kaszlę, teraz mój M się rozchorował i po znajomych to samo słyszę... Ginka i lekarka rodzinna zbagatelizowały sprawę mojego duszącego kaszlu, ale zaczynam się martwić, czy to nie zaszkodzi córci - przecież ja ciągle napinam brzuch przy tym! I duszę się! Co będzie, jak podczas porodu tak się będę zakasływać? Jutro idę jeszcze do lekarza, bo to już się za długo ciągnie...
Rekinasia - upatrzyliśmy sobie Bielański, mamy umówioną położną, zwiedzaliśmy oddział itd. Co do skurczów, to nam też mówili, że mają być regularne co 5 minut, ale z Bielańskiego odsyłają karetką do innego szpitala jakby co - ponoć nawet do Płońska i Wołomina - jeśli nie ma miejsc. A miejsc jest w sumie tylko dla 5 rodzących, w tym 1 płatne...
Paty36 - jak to?? Trzech lekarzy się pomyliło?? Nie wiem, co będzie, jak urodzi nam się chłopak - 95% ubrań mamy dziewczęcych!
Myyszaaa - mi Mała też takie numery robi, że mi brzuszek jakby twardnieje, ale tak na prawdę to ona się pleckami i pupą wypina w jedną stronę a nóżkę wywala mi w przeciwną. Ale to chyba nie są te skurcze przepowiadające... a może są?