cześć dziewczyny. ja odpoczęłam dwa dni od kompa (znaczy się prawie odpoczęłam, bo sprawdzałam pocztę - gdzie mogłam śledzić Wasze wypowiedzi, ale na stronkę to już nie miałam siły

od dwóchdni pojawiło się słabiutkie, ale jednak plamienie. W poniedziałek Robert zarejestruje mnie do lekarki, bo kończę pracę o takiej godzinie, że już byłoby za późno na rejestrację.
co do opuchniętych kostek - też to obgadam z lekarką. Chociaż dzisiaj znajoma mi mówiła, że jej puchną po prostu od pogody - i że w ciąży to może być tym bardziej nasilone i wcale nie musi oznaczać, że coś złego się dzieje. Ale macie rację - lepiej dmuchać na zimne.
Mój mąż ostatnio bardzo mnie już namawiał na to, żebym poszła do gina.. ale ja boję się. boję się, że to ciąża urojona, albo, że wogóle jej nie ma. że test właśnie dlatego był słaby, że tylko mi się tak wydaje, bo bardzo bym chciała.. oj.. kiepskie myśli mnie ostatnio w tym temacie nawiedzają. i jeszcze to plamienie

co prawda tylko takie wysokie - szyjkowe - ale jednak.. Chociaż zdaję sobie sprawę, że włąśnie w tych dniach przypadałaby miesiączka - a u mnie wszystkie kobitki w rodzinie miały normalnie krwawienia miesięczne często do 3 miesiąca ciąży.. tylko, że mnie jakoś to nie uspokaja, bo w poprzedniej ciąży - zaczęło się od krwawienia, leków (bodajże clotrimazolum-czy jakoś tak..) no i skończyło się na poronieniu

;( boję się..
ufam, że wizyta u giny będzie tylko uspokajająca.. oby..
no i czytając Was - tak bardzo się cieszę, że u Was dobrze

to takie bardzo wspierające, kiedy się Was czyta

pozdrawiam i Was i fasolki i dzieciaczki i tatusiów też

buźka!