kropecka
Majowa mama 2006; Mamy lutowe'08
niezle z tym kotem
u mnie to nie bylo wszystko tak gwaltowne i szybkie. zglosilam sie do szpitala w dniu terminu porodu czyli 26 maja bo chcialam zeby mi sprawdzili czy wszystko jest ok a oni mnie polozyli na oddziale z czego nie bylam zbyt zadowolona. potem dawali jakies czopki, minal 26, minal 27 maja i w nocy zaczelam miec skurcze. poniewaz raz juz mnie opieprzyli jak przyszlam do nich ze skurczami ze sie za bardzo spiesze i ze musza byc regularne to ja z zegarkiem w reku cala noc liczylam minuty czy skurcze rzeczywiscie sa regularne. o 6-7 rano poszlam do nich i powiedzialam ze wydaje mi sie ze jednak tym razem sa regularne. lekarka mnie zbadala (baardzo bolalo to badanie) i stwierdzila ze moge sie spakowac i isc na porodowke. zadzwonilam po Macka, jak przyjechal poszlismy na porodowke i tam dopiero sie zaczela sieczka.
Może po roku, dwóch latach ze swoją kruszynką - będę się z wami zgadzać - na razie mam nadzieje że będę też miała chwilę dla siebie - i tak jakoś wierzę w M że zrozumie jak go na cały z dzieckiem zostawię i odpocznę.

Wszystko będzie dobrze!
Mmm... Nie widziałam w sklepie tak owego soku
... 



Koty to samodzielne zwierzaki i jakoś dałby sobie radę a ja mimo wszystko wolałabym męża na porodówce. 