Witajcie dziewczyny, niestety nie mam dobrych wieści.... w środę okazało się, że moje trzy Fasolki jednak się rozmyśliły, po prostu serduszka przestały bić...
Wczoraj miałam zabieg...nawet nie wiem co mam pisać...znowu się nie udało i na pewno nie prędko znów spróbuję, nie wiem jak miałabym kolejny raz sobie z tym poradzić. Kolejny raz na tym znienawidzonym oddziale, te same położne, ten sam gabinet zabiegowy.. KOSZMAR!!!
Ja wiem to była ciąża bardzo wysokiego ryzyka, byłam przygotowana na wszystko jednak to boli.... bardzo...
Teraz muszę pochować moje Kruszynki, bo nie mogłam ich zostawic..